puchar polski

Podsumowanie 1/8 finału Pucharu Polski

Sporo emocji, zwroty akcji – całkiem ciekawie można podsumować etap 1/8 finału Pucharu Polski rozegrany 3-5 grudnia. W ćwierćfinale rozgrywek zobaczymy 5 drużyn z Ekstraklasy i 3 z I ligi.

Legia II Warszawa 0:2 Piast Gliwice

15, 84 (k) Badia

Złożona głównie z młodych zawodników druga drużyna Legii zrobiła niemałą furorę dochodząc aż do etapu 1/8 finału rozgrywek. Rezerwy stołecznego klubu w spotkaniu z mistrzem Polski rozgrywanym w Ząbkach odbiły się jednak od muru. Jeżeli chodzi o aspekt sportowy, było to spotkanie bez większej historii – drużyna z Ekstraklasy dość pewnie ograła nastoletnich, stremowanych chłopaków grających na co dzień w III lidze. Dużo większym echem odbił się skandaliczny sposób, w jaki kibice gospodarzy postanowili „wspierać” swój zespół oraz „demotywować” przyjezdnych. Ilość wulgaryzmów wyprowadziła z równowagi nawet Waldemara Fornalika.

Górnik Łęczna 0:2 Legia Warszawa

40 Gwilia, 48 Kante

Legia kilka razy udowodniła już w tym sezonie, że bez problemu radzi sobie z niżej notowanymi rywalami. Nie inaczej było w Łęcznej, gdzie Legioniści bez większych trudności rozprawili się z II-ligowcem. Podopieczni Vukovicia przez cały okres trwania meczu mieli go pod kontrolą, a przez nieskuteczność Gwilii, Wszołka i Liquinhasa wygrali go „tylko” różnicą 2 bramek. Do zapamiętania z meczu – całkiem ładna bramka Kante.

Stal Stalowa Wola 0:2 Lech Poznań

2 Puchacz, 69 Dejewski

Wynik spotkania rozgrywanego w Boguchwale sugeruje dość jednostronne widowisko, jednak Lech w spotkaniu z II-ligową Stalą miał pewne problemy. Wystarczy zerknąć w statystyki – te są całkiem wyrównane. Wymownym jest również fakt, że MVP meczu był golkiper Kolejorza, van der Hart. Innymi słowy, na boisku spodziewana różnica klas nie była nad wyraz widoczna. Choć nazywanie boiskiem błota z wymalowanymi liniami, na którym mierzyły się obie drużyny, to stwierdzenie na wyrost. Niemniej jednak, Lechici zrobili w tym spotkaniu co trzeba i wygrywają na trudnym (dosłownie) terenie.

Lechia Gdańsk 3:2 Zagłębie Lubin

53 Makowski, 55 Haraslin, 63 (k) Paixao – 26 Zivec, 43 Bohar

Mecz Lechii z Zagłębiem było przez wielu uważanym za najciekawiej zapowiadającym się spotkaniem na tym etapie rozgrywek i… oczekiwań nie zawiódł. Pierwsza połowa to świetna gra gości okraszona dwoma bramkami oraz zagubiona, nieskuteczna Lechia. Nie wiadomo, co dokładnie powiedział swoim podopiecznym w przerwie Piotr Stokowiec, jednak w drugiej połowie obraz gry uległ kompletnej zmianie, jak gdyby piłkarze oby drużyn zamienili się koszulkami. Szybkie trzy zabójcze ciosy pozwoliły Lechii odmienić obraz spotkania i obrońcy trofeum są nadal w grze. Zagłębie to kolejna drużyna, która przekonała się o słuszności powiedzenia Czesława Michniewicza „2:0 to niebezpieczny wynik”.

GKS Tychy 2:0 ŁKS Łódź

72 Szumilas, 80 Biernat

Bez wątpienia największa niespodzianka tej fazy rozgrywek. W Tychach I-ligowy GKS wyeliminował z Pucharu Polski ŁKS Łódź. Spotkanie przez dłuższy czas było, bez owijania w bawełnę, nudne. Kazimierz Moskal zdecydował się na kilka zmian w składzie, co przełożyło się na spadek jakości drużyny z Łodzi. W 72. minucie koszmarny błąd przytrafił się bramkarzowi gości, Budzyńskiemu, który przepuścił między nogami niegroźny strzał Szumilasa. Kto wie, jak potoczyłyby się losy spotkania, gdyby dostępu do bramki ŁKS-u strzegł Malarz.

Błękitni Stargard 1:2 Stal Mielec

36 Kurbiel – 27 Paluchowski, 70 Mak

Błękitni Stargard – drużyna, która w Pucharze Polski zapomina o tym, że na codzień gra w II lidze i sprawca kilku sensacji w ostatnich latach. Również w spotkaniu z czołową drużyną I ligi, Stalą Mielec, Błękitni zaprezentowali się co najmniej przyzwoicie. Mielczanie do ostatniego gwizdka musieli drżeć o wynik. Niemniej jednak, podopieczni trenera Dariusza Marca wykonali plan minimum i to oni meldują się w ćwierćfinale.

Miedź Legnica 1:1 Stomil Olsztyn (4:3 rz. karne)

90+2 Makuch – 57 (k) Sobczak

Spotkanie, w którym optyczną przewagę zdobył Stomil. Przewagę, którą udało się udokumentować golem. Olsztynianie postanowili jednak podarować rywalom przedwczesny prezent świąteczny i w końcówce spotkania zapomnieli jak się gra w piłkę. W doliczonym czasie padły dwie bramki dla Miedzi, jednak jedna nie została uznana z powodu spalonego. Wynik 1:1 oznaczał dogrywkę. Brak bramek w dogrywce oznaczał z kolei konkurs jedenastek, a ten wygrali piłkarze Miedzi.

Cracovia 0:0 Raków Częstochowa (4:1 rz. karne)

Spotkanie rozpoczęło się z niewielkim opóźnieniem z powodu awarii jednej z kamer VAR. Piłkarze obu drużyn stworzyli sobie kilka dogodnych okazji bramkowych, jednak żadna z nich nie została wykorzystana. Najbliżej szczęścia był Bartl, ale piłka po jego strzale odbiła się od słupka bramki Hrosso. W rzutach karnych lepsi okazali się gospodarze, zatem ostatnim zespołem świętującym awans jest Cracovia.