statystykisla

Płacheta show

Ile w życiu znaczyć może jedna decyzja przekonał się dzisiaj Michał Probierz. Przemysław Płacheta, czyli piłkarz, którego mógł mieć w swoim zespole, ale zrezygnował z jego transferu, okazał się dzisiaj prawdziwym katem Cracovii rozgrywając popisową partię.

Płacheta piłkarzem Pasów mógł zostać w styczniu 2019 roku. Rozmowy były już nawet na całkiem zaawansowanym poziomie, ale Cracovia zrezygnowała z piłkarza grającego wtedy dla Podbeskidzia Bielsko-Biała. Probierz argumentował to zdaniem, że przy obecnej kadrze i liczbie skrzydłowych nie widzi sensu w pozyskiwaniu piłkarza, który nie miałby nawet statusu młodzieżowca(rzeczywiście w tamtym momencie przepis o młodzieżowcu był przed aktualizacją i zakładał, że młodzieżowcem w sezonie 19/20 będzie zawodnik urodzony maksymalnie w roku 1999). W ramach alternatywy Pasy pozyskały Sergiu Hankę i Bojana Cecaricia. Płacheta natomiast został w Bielsku-Białej, a pół roku później zabijało się o niego pół ligi. Najskuteczniejszy w tym wyścigu okazał się Śląsk Wrocław.

W ten sposób płynnie przechodzimy do dzisiejszego meczu we Wrocławiu. Płacheta swoje show zaczął już w pierwszej połowie, ale w kluczowych momentach brakowało mu pewności w grze słabszą nogą, przez co nie był w stanie wyłożyć piłki partnerom po świetnym wejściu w polu karnym. To jednak nie okazało się problemem po przerwie. Co prawda wynik otworzyły Pasy, po świetnej główce Rafaela Lopesa, ale Śląsk błyskawicznie odwrócił losy meczu. Najpierw Pich idealnie zacentrował wprost na zamykającego akcje z drugiej strony boiska Płachetę, a dwie minuty później 22-latek obsłużył Erika Exposito, który mierzonym strzałem pokonał Peskovicia. Skrzydłowy zadał również dobijający cios. Najpierw wykorzystał swoją szybkość aby dopaść do zagranej na wolne pole piłki, a następnie schował sobie do kieszeni Diego Ferraresso i mocnym strzałem lewą nogą nie dał szans golkiperowi Pasów.

Cracovii trzeba oddać, że do końca walczyła o poprawę wyniku, miała swoje szanse i jedną z nich wykorzystała w samej końcówce, nieco pudrując wynik. O ile w ofensywie Pasy wyglądają naprawdę przyzwoicie, tak obrona, która do tej pory była przecież wizytówką zespołu Probierza, zaczyna bardzo mocno kuleć. W defensywie goście wyglądali dzisiaj jak ludzie, którzy głowami byli w zupełnie innym miejscu niż stadion Śląska. Spóźnieni, słabo reagujący na działania rywala. Początki tej choroby widać było jeszcze przed kwarantanną, po niej tylko się one nasiliły. Efekt? Cracovia straciła już praktycznie szanse na czołową czwórkę i ewentualnych szans na europejską przygodę musi szukać w Pucharze Polski.