statystyki

Pikk i Camara punktują śpiącą Cracovię

Cracovia ma w tym sezonie dziwną przypadłość – lubi sobie komplikować życie. Często doprowadza do sytuacji, gdzie pierwsza traci bramkę, tylko po to żeby się obudzić i zacząć grać niezłą piłkę. Czasami udaje się w ten sposób zrobić wynik, czasami nie. Dzisiaj miejsce miała ta druga opcja.

 

Miedź zagrała bardzo dobry mecz, może nawet najlepszy w sezonie, ale bramki dzisiaj strzelała akurat w momencie swojego najsłabszego momentu gry. Cracovia przejmowała kontrolę, dosyć spokojnie budowała akcje i… sprezentowała rywalom dwa gole. W obu w rolach głównych wystąpił ten sam duet – Juan Camara i Artur Pikk. Najpierw podanie pierwszego i trafienie drugiego, a kilka minut później w odwróconych rolach cios numer dwa po którym Pasy już się nie podniosły. Duży luz prezentował szczególnie Hiszpan, który przyćmił nieco swoich rodaków z przeciwnej drużyny. Miedź przetrwała swoje ciężkie momenty, mądrze rozegrała szczególnie końcówkę meczu. Dominik Nowak zdołał podnieść zespół po bolesnej porażce z Zagłębiem Sosnowiec i w dwóch ciężko zapowiadających się meczach zdobył cztery punkty, zbliżając Miedziankę do komfortowej sytuacji po podziale na grupy – czyli czterech meczów u siebie.

Cracovia z kolei znów obudziła się dopiero po straceniu dwóch goli i po raz trzeci w takiej sytuacji wiosną nie zdołała wywieźć ze stadionu rywala korzystnego wyniku. Podobnie było w Płocku i w derbowym starciu przy Reymonta. O ile w drugiej połowie już dało się patrzeć na to w jaki sposób Pasy konstruują akcję, tak przed przerwą był to występ graniczący z ogromną przeciętnością. Miedź kompletnie wyłączyła atuty zespołu Michała Probierza, od skrzydeł zaczynając, idąc przez Javiego Hernandeza na Airamie Cabrzerze kończąc. Jak wspomniałem gorzej z tym było po zmianie stron, gdzie Pasom udało się znajdować luki i jedną z nich wykorzystać – dobra wrzutka Siplaka i świetne wykończenie Piszczka. 23-latek ma w tym roku na koncie już 4 trafienia i 2 asysty stając się po cichu jednym z objawień tej rundy w lidze. Dzisiaj jednak jego gol w konsekwencji na niewiele się zdał, bo goście w pełni zasłużenie z Miedzią przegrali. Teraz pełne skupienie Michała Probierza przechodzi na prestiżowe starcie z Lechią Gdańsk, którego stawką będzie zakończenie rundy zasadniczej w najlepszej czwórce ligowej tabeli.