5f1c42b0cee55_osize1088x550optwq71h5b1a18

Pierwsza przegrana Michniewicza. Legia Warszawa – Stal Mielec 2:3

W ostatnim piątkowym meczu 14. kolejki PKO Bank Polski Ekstraklasa, Legia Warszawa sensacyjnie przegrała na własnym stadionie ze Stalą Mielec 2:3. Wszystkie bramki dla podopiecznych trenera Leszka Ojrzyńskiego padły po rzutach karnych.

Na zakończenie rundy mamy nie małą sensację w Warszawie. Początek spotkania rozpoczął się od mocnego uderzenia przyjezdnych. W 4. minucie Jędrzejczyk  odpychał w jedenastce Zjawińskiego. Rzut karny wykonał Domański i mieliśmy prowadzenie gości. Legia szybko przystąpiła do odrabiania strat i w 17. minucie po wrzutce Wszołka w pole karnym, świetnym uderzeniem głową popisał się Slisz, który doprowadził do wyrównania. 24. minuta przyniosła prowadzenie Legii w tym meczu po ekwilibrystycznym strzale Pekharta. Dla Czecha była to już 13. bramka w sezonie. Gdy wydawało się, że gospodarze pewnie kontrolują mecz a początek był wypadkiem przy pracy nastąpił kolejny wstrząs tuż przed przerwą. W 43. minucie Zjawiński wywalczył drugi rzut karny, który po raz drugi w tym meczu wykorzystał Domański. Na przerwę obydwie ekipy schodziły z wynikiem remisowym.

Legia od początku drugiej połowy musiała walczyć o strzelenie trzeciej bramki. Problem w tym, że o wyniku tego spotkania decydowali obrońcy a nie piłkarze ofensywni Legii. W 58. minucie Jędrzejczyk sprokurował kolejnego karnego i Stal wyszła na prowadzenie po bramce Tomasiewicza. Chwilkę później doszło do kolejnej gorącej sytuacji, tym razem w polu karnym Stali. Flis blokował piłkę po uderzeniu Valencii i piłkarze mistrza Polski reklamowali zagranie ręką. Analiza VAR wykazała, iż zawodnik gości nie powiększył obrysu ciała i karny nie został przyznany. Legioniści próbowali atakować bramkę rywali, lecz bezskutecznie.

Mecz zakończył się wynikiem 2:3 i była to pierwsza przegrana drużyny ze stolicy pod wodzą Czesława Michniewicza. Wynik Stali idealnie pasuje do powiedzenia, że nowa miotła dobrze zamiata. Nowy trener, Leszek Ojrzyński podniósł drużynę w aspekcie duchowym i zaczęła punktować nawet z najmocniejszymi ekipami w lidze.