Korun, Sedlar, Piast

Piast wraca z Białorusi z korzystnym wynikiem i niedosytem

Kurczę, z lekka szok. Ten niby najsłabszy mistrz Polski od lat, bez obycia w Europie, co to miał dostać lekcję futbolu, jedzie na teren pucharowego wyjadacza będącego w środku sezonu i gra w piłkę. I gra dobrze w piłkę. I jest drużyną przeważającą. I nie dość, że wywozi z terenu rywala korzystny wynik, to dodatkowo może czuć niedosyt. My za to możemy czuć dumę.

Wiadomo, że statystyki statystykami, no ale: 18 do 7 w strzałach, 6 do 3 w rzutach rożnych. Nawet białoruskie portale pochwaliły mistrza Polski pisząc: „Piast nie pozwolił BATE na zbyt wiele w ataku – nie mówiąc już o tym, że zespół Borysowa nie sprawdził się zupełnie”.

Piast zaczął z wysokiego C czując od samego początku, że rywal jest do ogrania. Nie minął kwadrans, a bardzo dobrą sytuację zmarnował Czerwiński. Swoją szansę niedługo potem miał też Parzyszek. Co nie udało mu się wtedy, udało się po ponad pół godzinie gry – strzał Felixa został „wypluty” przez bramkarza BATE, a snajper Piasta głową dobił ją do bramki.

Wyrównująca bramka padła w 64.minucie. Jej autorem był Dragun, który w końcówce meczu obejrzał czerwoną kartkę i nie zagra w rewanżu. „Asa kier” mógł też zobaczyć najsłabszy na boisku Dziczek, jednak sędzia pokazał mu tylko żółtą kartkę. Waldemar Fornalik czując, że jego zawodnik jest dość elektryczny zdjął go z boiska, co młodzieżowy reprezentant kraju skwitował skopaniem bandy i niepodaniem ręki. Trener Piasta odniósł się do tej sytuacji po meczu: „Po zmianie Patryk Dziczek był na siebie wściekły. To była autentyczna złość, że ten mecz mu nie wyszedł, ale miał ostatnio niesamowitą dawkę emocji w lidze, podczas Euro U-21 czy teraz w eliminacjach. Takie postawy się zdarzają, ale przyszedł do nas i wyjaśnił swoją złość”