statystykijagpia

Piast nie porzuca nadziei na obronę tytułu

Jagiellonia Białystok przegrała na własnym stadionie z Piastem Gliwice 0:2. Oba gole padły z rzutów karnych. Nie oznacza to, że Piast wygrał szczęśliwie i przypadkowo. Goście wykazali się większą dojrzałością i wyrachowaniem i zasłużenie wywożą 3 punkty. Porażka Legii Warszawa w Zabrzu sprawia, że szanse gliwiczan na kolejne mistrzostwo delikatnie wzrosły.

Mecz rozpoczął się bardzo niemrawo – oba zespoły zachowywały się tak, aby chciały przede wszystkim uniknąć straty gola. Większą kulturę gry pokazywał zespół Waldemara Fornalika. Goście czekali na błąd rywala i się doczekali. W 23. minucie Martin Konczkowski urwał się obrońcom „Jagi”, a Zoran Arsenić ratował się faulem w polu karnym. Rzut karny wykorzystał Piotr Parzyszek, dla którego to była 10. bramka w tym sezonie. Chwilę później mogło być już 2:0 dla Piasta, kiedy to przed znakomitą szansą stanął Sebastian Milewski, ale jego strzał zablokował Ivan Runje. Jagiellonia niespecjalnie otrząsnęła się po bramce i jeśli już stwarzała okazje, to dla rywala. Bartosz Bida tak fatalnie podał do swojego bramkarza, że piłkę przejął Parzyszek i stanął oko w oko z Węglarzem, ale golkiper „Jagi” wyszedł obronną ręką z tej sytuacji.

Druga połowa to dużo lepsza gra Jagiellonii. Tuż po wznowieniu gry wyrównać mógł Pjulić, ale Plach obronił jego strzał. Jeszcze lepszą okazję miał Borysiuk, ale Plach instynktownie obronił strzał z bliskiej odległości. Wreszcie przebudził się Imaz, który w 61. minucie mógł strzelić bramkę, ale trafił w słupek. Nawet Taras Romanczuk miał swoją okazję, ale już nie tak spektakularną, jak jego koledzy. Kiedy bramka wyrównująca wisiała w powietrzu, szansę na zdobycz punktową zniweczył Ariel Borysiuk, który otrzymał drugą żółtą kartkę, a w konsekwencji czerwoną. Nic dziwnego, że Piast przejął całkowitą inicjatywę na boisku i tworzył coraz to więcej okazji bramkowych. W 78. minucie drugą bramkę powinien strzelić Parzyszek, ale fatalnie spudłował. Polski napastnik z holenderskim paszportem nie dość, że stracił szansę na dublet, to jeszcze nie zdołał pójść za ciosem i zagrać drugi raz z rzędu pełnego spotkania – Waldemar Fornalik po tej akcji podziękował mu za grę. Jagiellonia nie wyciągała wniosków z tej akcji, przez co ataki Piasta były coraz bardziej śmiałe. W 84. minucie Jodłowiec (!) był w sytuacji sam na sam z Węglarzem, przez co Tiru musiał desperacko interweniować. Efekt ten sam, co w przypadku Arsenicia w pierwszej połowie – rzut karny. Tym razem strzelał Hateley, ale również skutecznie. Zwycięstwo umocniło gliwiczan na fotelu wicelidera i dodało otuchy w kontekście walki o mistrzostwo. Tym bardziej, że rok temu po 30 kolejkach Piast miał dokładnie tyle samo punktów co obecnie – 53. Co więcej, Legia zarówno rok temu, jak i teraz zakończyła rundę zasadniczą z dorobkiem 60 punktów. Skoro udało się rok temu, to czemu nie teraz? Jagiellonia rundę zasadniczą zakończyła oczko niżej niż przed rokiem, zgarniając 3 „oczka” mniej. Jeśli spojrzeć na to, w jakiej sytuacji Jagiellonia była pod koniec lutego, należy uznać 7. miejsce za w pewnym sensie osiągnięcie.

Co powiedzieli trenerzy po tym spotkaniu?

Waldemar Fornalik: Na pewno to było dobre spotkanie w naszym wykonaniu. Od początku chcieliśmy dyktować nasze warunki gry. […] Bramki padły po stałych fragmentach, można powiedzieć – po rzutach karnych, ale też były inne okazje ku temu, które nie wykorzystaliśmy. […] Jesteśmy zadowoleni z tego zwycięstwa, bo wiedzieliśmy przed meczem, że gramy o pełną pulę, jak w każdym meczu. Nie złożymy w tej chwili żadnej deklaracji. Mamy tyle samo punktów, co po 30 meczach tamtego sezonu. […] Jeszcze raz gratuluję drużynie postawy i tej zdobyczy punktowej.

Iwajło Petew: Zacznijmy od oceny pierwszej połowy. To co zrobiło różnicę, to nasz błąd, który stworzył Piastowi szansę na strzelenie gola na 1:0. Uważam, że w drugiej połowie nasza drużyna zagrała o wiele lepiej. Stworzyliśmy wiele groźnych sytuacji, ale nie udało się nam ich wykorzystać. Co do drugiego rzutu karnego, komentarz pozostawiam Wam, czy zawodnik zagrał piłkę ręką czy nie. Ogólnie jestem zadowolony, zwłaszcza z drugiej połowy. Pokazaliśmy duży charakter, mieliśmy wiele szans, ale tym, czego zabrakło nam w tym meczu, było strzelenie gola.