souza

Paulo Souza – zbawiciel kadry, który ma mało czasu?

Kilka dni temu gruchnęła wieść o zwolnieniu przez prezesa Bońka selekcjonera kadry Jerzego Brzęczka, decyzja z jednej strony bardzo wyczekiwana okazała się szokiem, zwłaszcza po tym co mówił prezes PZPN jeszcze kilka tygodni temu. – To nie jest czas na skalpel – mówił w wywiadzie ze sport.pl oceniając wyniki kadry w 2020 roku. Jednak Boniek skalpel wyciągnął i oddzielił grubą kreską zmagania Brzęczka w ostatnich dwóch latach.

Decyzja dobra, Brzęczek po prostu się nie nadawał…

Powyższy cytat wypowiedziało w ostatnich dniach zapewne setki tysięcy kibiców polskiej piłki, dlatego nie chcemy go przyporządkowywać do konkretnej osoby. Jest to tak trafny cytat, że w zasadzie można by było więcej nie dodawać. Utrata szatni, słaby styl gry, marazm – to trzy cechy, którymi można było określi kadrę Brzęczka w ostatnich miesiącach. Gwoździem do trumny okazał się słynny wywiad przeprowadzony po przegranym meczu z Włochami w listopadzie, kiedy to Robert Lewandowski na pytanie o taktykę na to spotkanie „odpowiedział” ośmiosekundowym milczeniem, ta wypowiedź losy tej kadry i wpłynęła na decyzję Bońka, po długim namyśle najlepszy piłkarz świata dodał: „Trudno się gra, gdy nie funkcjonuje ofensywa i defensywa”, co tylko przelało czarę goryczy.

https://twitter.com/sport_tvppl/status/1328106536917471232

Wyniki na papierze nie były tragiczne, przegrywaliśmy głównie z drużynami piłkarsko od nas lepszymi, wpadek było mało, lecz styl gry pozostawiał wiele do życzenia. Utrzymanie w Lidze Narodów oraz awans na Euro to jednak plusy kadencji Brzęczka, czego nikt mu nie odbierze, lecz ambicje w naszym kraju przy bardzo dobrej generacji piłkarzy jakich mamy, pozwala nam oczekiwać znacznie więcej. Bilans spotkań 12-5-7 nie jest tragiczny, a porażki odnosiliśmy dwa razy z Włochami, dwa razy z Portugalią, dwa razy z Holandią i raz ze Słowenią, gdzie tylko ten ostatni rywal jest niżej od nas w rankingu. Najlepsze spotkanie kadra Brzęczka zagrała z Włochami, tuż po objęciu zespołu po Adamie Nawałce, kiedy to zespół grał tak jak ustawił go poprzedni szkoleniowiec, co niekoniecznie dobrze świadczy o byłym już selekcjonerze. Ukraina i Austria to zespoły, które ograliśmy i w momencie rozgrywania spotkania z nami zajmowały najwyżej 23. miejsce w rankingu FIFA, przyznać trzeba szczerze – szału nie robi. Niezłe spotkania z Bośnią (oba wygrane) w Lidze Narodów i kilku młodszych zawodników wprowadzonych do kadry, to jedyne z niewielu plusów poprzedniej kadencji.

Coś się jednak wypaliło, Boniek nie chciał ulegać mediom i ich presji w listopadzie, w grudniu przed świętami szukał już nowego szkoleniowca (nie informując przy tym ówczesnego), tym samym dając trochę spokoju Brzęczkowi przy wigilijnym stole, jednak styczeń okazał się czasem decyzji, trudnych i dosyć niespodziewanych, co pokazuje reakcja środowiska. O zwolnieniu prezes zadecydował sam, bez osób trzecich, dla wielu – nagle. Niestety zła aura wokół zespołu, osiem sekund ciszy Lewandowskiego i brak perspektyw na Euro 2021 utwierdziły Bońka do podjęcia tej decyzji, dobrej decyzji.

Nowe otwarcie

Media przez kilka dni rozprawiały o kandydaturach na nowego selekcjonera, dziennikarze i eksperci analizowali możliwych trenerów, miał być Włoch, miało być kilku innych, jednak Boniek ponownie zaskoczył, tym razem z wyborem nowego szefa kadry – padło na Portugalczyka z dobrym CV piłkarskim, ale czy dobrego trenera?

Sam prezes miał nieco czasu by znaleźć odpowiednią według niego osobę do pełnienia najważniejszej funkcji w polskim futbolu (nie licząc samego prezesa). O trenerach z światowego topu mogliśmy zapomnieć, oni wolą pracować w klubach, poza tym sama reprezentacja Polski nie jest topową kadrą nawet w Europie, więc Boniek miał ograniczony wybór, który krytykuje wielu dziennikarzy. Paulo Souza, mimo swoich wielu zalet, nie odnosił spektakularnych sukcesów w prowadzonych klubach, do tego często zmieniał posadę, dlatego jako bezpiecznik podpisano z nim umowę tylko do listopada 2021 roku.

kariera

Dziewięć klubów w 12 lat to wynik dający do myślenia, trochę sporo, do tego niechciany w poprzednim klubie Bordeaux, dwa mistrzostwa kraju i awans do Ligi Mistrzów z Maccabi i FC Basel, niezła przygoda we Fiorentinie oraz kilka krótkich pobytów w Anglii – na pierwszy rzut oka nie napawa to optymizmem. Doświadczenie reprezentacyjne miał tylko przez chwilę jako asystent w kadrze Portugalii przy Carlosie Queirozie.

Znacznie lepiej wiodło mu się w karierze zawodniczej i to mogło przekonać Bońka do dania mu szansy w naszym zespole. Cechy z boiska przeniósł do szatni gdzie w wielu klubach wyrażano się o nim w samych superlatywach.

paulo-sousa-champions-league-pokal-bvb-borussia-dortmund-1997-1584453156-34085

Mistrz Włoch z Juventusem, Mistrz Portugalii z Benficą i dwukrotny zdobywca Ligi Mistrzów z Juventusem i Borussią te osiągnięcia mają mu dać jedno, posłuch w szatni, którego nie miał Brzęczek.

Dobry kontakt z zespołem kluczem do sukcesu

Jak wspomnieliśmy wyżej, w wielu klubach, w których grał żegnano go ze smutkiem, także jako trener miał wiele dobrych referencji nawet mimo słabszych wyników. Dobry moralizator i motywator w jednym, potrafiący mieć kapitalny kontakt z drużyną, z którą żyje w trakcie spotkania. To jedna z cech, które przypadły Bońkowi do gustu, coś czego nie dawał Brzęczek (co pokazała wypowiedź Lewandowskiego), ma być kluczem do sukcesu w najbliższych miesiącach, bo przecież kadrę mamy na wystarczającym poziomie by wygrywać spotkania nawet z lepszymi od siebie.

Zespoły Souzy taktycznie były ustawione ofensywnie, jego ulubioną formacją jest ta z trójką obrońców, czego nie umiał nauczyć naszych zawodników m.in. Adam Nawałka. Portugalczyk jest specjalistą od elastycznego przechodzenia z jednej formacji w drugą nawet w trakcie spotkania, z tym mieliśmy problem od kilku lat, kiedy to rywali zaczęli nas „czytać”, ponieważ graliśmy jednym, tym samym ustawieniem od kilkunastu spotkań. Dobra praca przed spotkaniami, ale także dobry kontakt w trakcie meczów ma być wartością dodaną od nowego selekcjonera dla Lewandowskiego i spółki.

Czasu mało, a sukces musi się pojawić!

Nowy selekcjoner otrzymał kontrakt na 11 miesięcy, w tym czasie musi nie zawalić spotkań marcowych w kwalifikacjach do Mistrzostw Świata (minimum 6 punktów w 3 spotkaniach) oraz wyjść z grupy na Euro, gdzie gramy z Hiszpanią, Szwecją oraz Słowacją. Wymagania dosyć wysokie jak na czas, który przed tymi spotkaniami dostanie Souza. W zasadzie przed pierwszym i zarazem kluczowym spotkaniem w eliminacjach do mundialu, kiedy to gramy z Węgrami, Portugalczyk będzie miał tylko dwa treningi by zaaplikować piłkarzom swoją filozofię. To zdecydowanie za mało by odcisnąć piętno na drużynie by ta nagle grała lepiej. To największa obawa przed startem zmagań nowego szkoleniowca. Jednak Boniek postawił wszystko na jedną kartę, mniejsza presja kibiców i mediów niż za czasów Brzęczka oraz nowe rozdanie także w samym zespole, mają dać pozytywnego kopa naszym piłkarzom, według prezesa.

Kibice nauczeni ostatnimi doświadczeniami z reprezentacją Polski podchodzą jednak dosyć sceptycznie, ale i z nadzieją, wszystko zależeć będzie od aklimatyzacji nowego szkoleniowca w szatni, co będzie kluczowe. Souza dostał dużo zaufania i w prezencie bilet na Euro 2021, co także dla niego jest życiową szansą do większej kariery. Sama zmiana pomoże wyjść z marazmu ostatnich miesięcy i gorzej jak za Brzęczka zapewne nie będzie, tylko czy Portugalczyk spełni pokładane w nim oczekiwania?

Zmiany personalne, które nadejdą?

W sumie najciekawsza część tego felietonu, czyli to jacy piłkarzy mogą zyskać, a jacy stracić przy Souzie, jeśli chodzi o ich obecność na boisku. Jak wiadomo Portugalczyk to poukładany facet, który nawet stworzył we włoskiej Fiorentinie dekalog wartości. Jednym z punktów jest bezwzględny zakaz picia alkoholu, imprez czy hazardu, a niektórzy jak wiadomo w przeszłości mieli z tym problem. Zyskają na pewno bacznie śledzeni wcześniej we Włoszech nasi reprezentanci, nowe ustawienie może promować takich graczy jak Karol Linetty czy Arkadiusz Reca. Duże notowania na pewno będzie miał Sebastian Walukiewicz. Souza nie lubi eksperymentować i rzadko stawia na nowe twarze, więc raczej o kolejnych młodych zawodnikach takich jak Płacheta i Jóźwiak można zapomnieć. Z nowych-starych twarzy według nas na powołanie może liczyć Karol Świderski, który pasowałby nowego szkoleniowcowi w ofensywie, zastąpić by mógł on słabo spisującego się Piątka.

Jeśli mielibyśmy obstawić jedenastkę, którą wystawi Souza na pierwszy mecz na Euro (gdy już trochę z zespołem popracuje), to wyglądałby tak:

Szczęsny – Walukiewicz, Glik, Bednarek – Bereszyński, Linetty, Zieliński, Krychowiak, Reca – Lewandowski, Milik