brama

Organizacyjna klapa. Jak można było tego uniknąć?

Wczorajsze przedpołudnie miało być świętem kibiców Jagiellonii. Otóż na Stadionie Miejskim zorganizowano prezentację drużyny, a także odbył się sparing z litewskim Atlantasem. Miało, bo lwia część kibiców mimo zaproszenia na stadion nie weszła. Na klub spadła fala słusznej krytyki.

Jednak w przeciwieństwie do portalu z warszawskiej A-klasy rodem skupię się na konstruktywnej krytyce. Otóż dlaczego kibice nie zostali wpuszczeni? Dlatego że wczorajsza inicjatywa nie została zgłoszona jako impreza masowa. Czemu taki wniosek nie został złożony? Wiceprezes Jagiellonii Agnieszka Syczewska wyjaśniła, że poprzednie przedsezonowe sparingi nie cieszyły się większą niż 500-osobową widownią. W tym sęk, że wczoraj poza sparingiem odbyła się też prezentacja drużyny. Niejeden dzieciak chciał zgarnąć autograf Imaza, Mudrińskiego czy kogokolwiek innego. Połączenie tych dwóch wydarzeń siłą rzeczy musiało przyciągnąć większą publikę, a co za tym idzie przekraczającą liczbę dopuszczalną na imprezach o charakterze niemasowym. Impreza masowa ma miejsce, gdy w niej uczestniczy co najmniej 1000 osób. Nie jest to wielka liczba zważywszy na niezłą pogodę i porę (sobota godz. 11:00). Zgłoszenie imprezy masowej wcześniej nie byłoby specjalnym kłopotem. Wystarczyło zrobić to z co najmniej 30-dniowym wyprzedzeniem, czyli 11 czerwca – wtedy na pewno był ustalony harmonogram okresu przygotowawczego. Oczywiście impreza masowa ciągnie za sobą pewne koszta, na przykład opłacenie służby medycznej, porządkowej czy informacyjnej.

Mimo wszystko jednak nie są to koszta obciążające budżet, zwłaszcza że w sezonie odbywa się około 20 takich imprez. Ponadto status Jagiellonii jest tak wysoki, że zgłoszenie tego w trochę później niż 11 czerwca nie stanowiłoby najpewniej większego problemu. Jeśli jednak się uprzemy i nie było możliwości organizacji imprezy masowej, to jak można było uniknąć przykrego widoku zawiedzionych kibiców? Po prostu poinformować o ograniczonej ilości miejsc. Tak tak, takiej prostej informacji kibicom nie podano.

W linku wprawdzie jest wzmianka o ograniczonej liczbie miejsc, jednak nie wiadomo czy nie powstała już po wydarzeniu. Zresztą większość użytkowników nie wchodzi w takie linki, zwłaszcza jeśli zawierają podobną treść co post. Jedyną przesłanką o takim ograniczeniu w poście jest informacja o udostępnieniu zaledwie trzech sektorów. Nie każdy jednak będzie liczył pojemność tych sektorów. Stosowne było więc umieszczenie informacji o ograniczonej liczbie miejsc nie tylko w tym poście, ale także pozostałymi zapraszającymi na to wydarzenie. Nic takiego się nie stało i większość kibiców (mówi się nawet o dwóch tysiącach) odeszła z kwitkiem. A można było to rozegrać jeszcze inaczej. Choćby zorganizować sprzedaż biletów za symboliczną złotówkę, gdzie pieniądze poszły by na określony cel charytatywny. Na przykład na pomoc dla Jerzego Łapicza, byłego piłkarza Jagiellonii (link do zbiórki TUTAJ).

Straty dla klubu już są, bo czymś trzeba zrekompensować niewpuszczonych kibiców. Nie wiadomo, ile karnetów i biletów zostanie zwróconych z tego powodu. Nie wiadomo też, ile potencjalnych klientów klub stracił. Pomyśleć, że ta kompromitacja organizacyjna wydarzyła się dzień po przyznaniu pierwszej lokaty klubowi przez PZPN za…ORGANIZACJĘ meczów Ekstraklasy. Ponadto „żółto-czerwoni” po raz trzeci z rzędu wygrali nagrodę „Ekstra Medialny klub” przyznawaną przez Ekstraklasę SA. Śmiesznie i nieśmiesznie zaczyna się setny sezon w historii „Jagi”.

Fot. @pchaje