SPARTAKLEGIA

Odmienić historię i nie skompromitować się.

Dziś o godz. 20.30 usłyszymy pierwszy gwizdek rozpoczynający spotkanie pomiędzy Warszawską Legią, a Spartakiem Trnava. Legioniści w pierwszym meczu polegli 2-0 (a pamiętajmy, że mogło być wyżej!)

Mistrz Słowacji obnażył wszystkie słabości swojego rywala, a trenerowi Legii pozostały jedynie wymówki. Piłkarsko drużyna z Łazienkowskiej odstawała o jakieś kilka lat świetlnych w rywalizacji z drużyną Radoslava Latala, co wydaje się być zatrważające. Dwie bramki stracone u siebie stawiają Legionistów w bardzo trudnej sytuacji, jednak Miro Radović zapewnia, że będą walczyć, a sprawa awansu nie jest jeszcze zamknięta. „Nie gramy z nie wiadomo jak wielkim zespołem. Oni byli dziś po prostu dobrze przygotowani i wykorzystali nasze błędy”- mówił od razu po porażce. Na Wojskowych pozytywnie może wpłynąć wygrana w ostatnim meczu ligowym w Kielcach, w którym Krzysztof Mączyński zdobył bramkę życia. W porównaniu z pierwszym meczem do dyspozycji trenera będzie Michał Pazdan. Szkoleniowiec liczy, że to on wprowadzi spokój w szeregi obrony Legionistów. Słowacy natomiast przystępować będą do meczu z Warszawiakami po skromnie wygranym spotkaniu w ramach 2. kolejki słowackiej Fortuna Ligi. Gola na wagę trzech punktów zdobył znany z występów w Zagłębiu Lubin Jan Vlasko.

Dla Legii Warszawa to bardzo ważne spotkanie, by jeszcze bardziej nie skompromitować się na arenie europejskiej, a dla trenera, by zachować posadę i prowadzić ekipę Wojskowych w kolejnych meczach. Piłkarze przyznają, że jeśli odpadną ze Spartakiem, to będzie to dla nich ogromna porażka. Stoi przed nimi trudne zadanie, bo nawet statystycznie nie wygląda to dobrze. W 58 przypadkach, gdy polski zespół przegrał pierwszy mecz u siebie, tylko raz potrafił on wyeliminować swojego rywala. Taka sztuka udała się 12 lat temu Wiśle Kraków lecz ona i tak była w lepszej sytuacji, bo na rewanż jechała z bagażem jednej bramki. Legionistom z pewnością nie brakuje wiary. ”Chcemy zmienić historię. Za nami jest dopiero jedna połowa dwumeczu, mamy 90 minut, by odrobić straty”- mówi Kasper Hamalainen.