paulo-sousa

Nowy selekcjoner, nowe nadzieje. Czego możemy oczekiwać od Paulo Sousy?

W czwartek rozpoczniemy eliminacje do Mistrzostw Świata 2022 meczem z reprezentacją Węgier. Będzie to debiut Paulo Sousy w roli selekcjonera reprezentacji Polski.

Reprezentacja Polski pod wodzą poprzedniego selekcjonera wykonała postawione przed nią zadania, czyli awansowała na Euro 2020. Mimo wykonania powierzonej misji prezes PZPN Zbigniew Boniek zdecydował się na zmianę selekcjonera tłumacząc swoją decyzję tym, że drużyna narodowa nie czyni postępów, brakuje odpowiedniego stylu, a wiele meczów było, mówiąc kolokwialnie przepchniętych, a nie zagranych. Trudno nie zgodzić się z tym stwierdzeniem, gdyż po każdym spotkaniu kibice narzekali na styl, którego faktycznie nie było. Co zaprezentuje nam nowy selekcjoner?

Wybór padł na Portugalczyka Paulo Souse, przed laty świetnego piłkarza. Jedną z cech portugalskiego futbolu jest ofensywny, szybki styl gry, miły dla oka i pewnie dlatego postawiono na opcję z Półwyspu Iberyjskiego. Nowy selekcjoner ma mało czasu na przedstawienie swojej wizji gry i praktycznie zerowy margines błędu. Mówi się, że już od pierwszego meczu z Węgrami mamy zagrać w kompletnie nowym ustawieniu z trzema obrońcami, dwoma wahadłowymi, trójką w środku pola, oraz dwoma napastnikami. Z jednej strony poprzednie ustawienie za kadencji Jerzego Brzęczka kłuło w oczy nieporadnością i brakiem pomysłu na rozegranie piłki. Nasz kapitan Robert Lewandowski zwracał uwagę na to, iż wiele razy w ofensywie brakowało mu wsparcia. Nowe ustawienie pozwoli teoretycznie na większą swobodę w ataku, gdyż obrońcy będą musieli skupić swoją uwagę na dwóch zawodnikach, a nie na jednym jak do tej pory. Z drugiej strony jeden zawodnik więcej w ataku to jeden zawodnik mniej w środku pola do rozgrywania, oraz destrukcji ataków rywali. Wahadłowi muszą wykazywać się mocnym wybieganiem i o ile o lewą stronę możemy być spokojni, bo zarówno Maciej Rybus i Arkadiusz Reca regularnie grają w swoich klubach, to prawa strona wygląda już troszkę gorzej i tym bardziej dziwi brak powołania zawodnika Dynamo Kijów, czyli Tomasza Kędziory, który u poprzedniego selekcjonera był podstawowym zawodnikiem. Linia defensywna złożona z trzech obrońców to w zasadzie jedna niewiadoma personalna. 2 z 3 są raczej zarezerwowane dla Kamila Glika, oraz Jana Bednarka. Kto będzie trzecim wybrańcem Paulo Sousy? Mówi się, że trzecim zawodnikiem bloku defensywnego będzie Kamil Piątkowski, zawodnik Rakowa Częstochowa, a od przyszłego sezonu Red Bull Salzburg, który sprawił ogromne wrażenie na selekcjonerze. W bramce tradycyjnie numerem 1 ma być Wojciech Szczęsny.

Nowy selekcjoner, nowe nadzieje. Z jednej strony cieszy to, że wybór Pana Zbigniewa Bońka przy wyborze nowego opiekuna kadry narodowej padł na opcję zagraniczną, człowieka obytego z europejskim, poważnym futbolem. Z drugiej strony smutne jest to, że na naszym krajowym podwórku nie widać człowieka o odpowiednich umiejętnościach, który mógłby być murowanym kandydatem na przyszłego selekcjonera, kogoś który wybijałby się mocno ponad krajową szarzyznę i przeciętność. Wiele razy narzekamy na poziom polskich piłkarzy, ale wydaję się, że problem tkwi głębiej, bo przecież piłkarzy ktoś musi nauczyć jak grać w piłkę, a niestety chyba odpowiednich nauczycieli piłkarskiego fachu w Polsce brakuje.