statystyki

Niespodzianki tym razem nie było.

Niespodzianki nie było. Dołujący Piast Gliwice uległ Jagiellonii Białystok 0:2, co spycha gospodarzy na dno tabeli, a gościom pozwala awansować na pozycję wicelidera. Gole dla żółto-czerwonych strzelili Przemysław Frankowski i Martin Pospisil. Trzeba powiedzieć, że Jagiellonia zasłużyła na zwycięstwo, jednak Piast tanio skóry nie sprzedał.

Od początku inicjatywa stała po stronie gospodarzy. Aktywny był Joel Valencia, który co i rusz próbował nękać defensywę białostoczan, a przede wszystkim Łukasza Burligę. Przewagę Piast udokumentował dopiero po kwadransie, gdy Konczkowski po rzucie rożnym zebrał bezpańską piłkę i miał na tyle czasu i miejsca, by pokusić się o silny strzał z dystansu, który wylądował na spojeniu słupka z poprzeczką. Minutę później Tomasz Jodłowiec podał do Vasilljeva, jednak szybszy był Pawełek. Jednak to goście oddali pierwszy celny strzał w tym pojedynku. Novikovas po szarży na prawej stronie boiska, postanowił zejść na swoją lepszą lewą nogę i przy niefrasobliwości obrońców Piasta oddał mocny strzał w środek bramki, Szmatuła jednak sparował piłkę na rzut rożny. Chwilę potem Jaga ponownie zaatakowała prawą stroną. Szarżował tym razem Burliga, który zagrał do Frankowskiego, ten z kolei odegrał prosto na głowę Świderskiego, strzał był jednak niecelny. Piast odgryzał się strzałami z dystansu, jednak zarówno próba Vasilljeva z połowy boiska, jak i Konczkowskiego z prawej strony boiska zakończyła się niepowodzeniem. W 39.minucie spotkania Novikovas ponownie postanowił spróbować strzału lewą nogą, jednak defensywa gospodarzy wyciągnęła wnioski i ten musiał odegrać do Kwietnia, on zaś przerzucił piłkę do Frankowskiego, który rzucił wyzwanie Litwinowi i postanowił swoją lepszą prawą nogą oddać soczysty strzał z lewej strony boiska. Była to kapitalna decyzja, piłka trafiła w samo okno bramki Jakuba Szmatuły, który po takim strzale mógł tylko skapitulować. Tym oto sposobem goście wyszli na prowadzenie, jednak Piastunki nie miały ochoty godzić się na taki stan rzeczy. Już trzy minuty później Vassiljev miał okazję zagrać z rzutu wolnego z dogodnej pozycji, jednak starzy-nowi koledzy Czerwiński i Jodłowiec przeszkodzili sobie i piłka po strzale głową jednego z nich przeleciała nad bramką.

W drugiej połowie plan obu zespołów nie zmienił się – gospodarze grali atakiem pozycyjnym, goście zaś swoich okazji szukali z kontrataku. Jedną z takich Jagiellonia znalazła w 55.minucie, kiedy to Karol Świderski po szarży prawą stroną boiska postanowił odegrać piłkę do Martina Pospisila, który nie miał problemu z wykończeniem tej akcji i podwyższył prowadzenie gości. Trzeba tu powiedzieć, że nie popisała się tu obrona Piasta, nieudolnie stosując pułapkę ofsajdową. Po tej bramce Waldemar Fornalik postanowił zagrać wszystko na jedną kartę i wpuścić dwóch napastników – Szczepaniaka i Angielskiego. Ten drugi pokazał się zaraz po wejściu na boisko, jednak jego strzał zatrzymał się na bocznej siatce. Natychmiastową odpowiedź dała drużyna z Białegostoku – najpierw Szmatuła musiał interweniować po strzale Kwietnia, chwilę potem okazję na poprawkę miał Pospisil, jednak 36-letni golkiper nie miał już tyle kłopotów, co przy pierwszym strzale. Po bramce Pospisila Piast przestał dominować, do głosu coraz bardziej dochodziła Duma Podlasia, jednak nie przekładało się to na okazje bramkowe. Dwubramkowa przewaga pozwoliła Ireneuszowi Mamrotowi sprawdzić, co potrafią nowe nabytki Jagi, weszli po kolei Lazarević, Bezjak i Wójcicki. Najdłużej na boisku przebywał ten pierwszy i to on się najbardziej wyróżnił, nawet mógł w doliczonym czasie gry dobić rywala, jednak jego strzał wylądował nad bramką Szmatuły. Wynik nie zmienił się. Jest to już szósty mecz Piastunek bez zwycięstwa. Gospodarze nie zagrali złego spotkania, jednak trudno pokonać rywala skoro pierwszy celny strzał oddaje się w 79.minucie. Widać było, że powrót z ciepłych krajów do szarej ligowej rzeczywistości dla obu ekip jest bolesny, błędów indywidualnych nawet jak na naszą ligę było aż nadto.

Potknięcia Lecha Poznań i Górnika Zabrze sprawiły, że po tej wygranej białostoczanie awansowali na 2.pozycję. Gliwiczanie zaś spadli na ostatnie miejsce w tabeli. W następnej kolejce do Białegostoku przyjedzie Cracovia, zaś zespół Waldemara Fornalika pojedzie do Gdańska.