pucharpolski

Niespodzianki nie było. Górnik Zabrze blisko półfinału Pucharu Polski!

Beniaminek Ekstraklasy pokonał na wyjeździe zespół Chojniczanki Chojnice 3:1 i jedną nogą jest już w półfinale Pucharu Polski. Podopieczni Marcina Brosza dopełnić formalności będą musieli za około miesiąc.

Trener gości nie miał zamiaru kombinować ze składem. W porównaniu z piątkowym meczem przeciwko Koronie Kielce w wyjściowej jedenastce zespołu gości zabrakło jedynie kontuzjowanego Szymona Żurkowskiego, którego zastąpił Dani Suarez. W ekipie Chojniczanki w końcu zadebiutował były obrońca Cracovii – Hubert Wołąkiewicz.

Gospodarze rozpoczęli spotkanie bardzo odważnie, jednak po paru minutach cały ofensywny impet przestał istnieć. Do głosu doszli gracze wicelidera Ekstraklasy, którzy do przerwy zdołali ustrzelić dwa gole. Jako pierwszy, bliski strzelenia bramki był Damian Kądzior, który w ostatecznym rozrachunku chybił strzałem z dalekiej odległości. Kilka minut później po faulu Lisowskiego w polu karnym, sędzia Szymon Marciniak postanowił wskazać na jedenastkę. Międzynarodowy arbiter przed rzutem karnym wolał upewnić się czy przewinienie faktycznie miało miejsce i skorzystał z powtórki wideo. Do piłki podszedł niezawodny w tym sezonie Igor Angulo i wysunął swoją drużynę na prowadzenie. Pięć minut później ten sam zawodnik miał na swoim koncie dublet. Tym razem Bask bardzo ładnym strzałem głową pokonał Radosława Janukiewicza po dobrym dośrodkowaniu Michała Koja.

W drugiej połowie Chojniczanka starała wziąć się do pracy. Pierwszoligowcy zdecydowanie ruszyli do ataku, chcąc odrobić dwubramkową stratę. Na linii bramkowej po raz kolejny bardzo pewnie zachowywał się Tomasz Loska, który w paru sytuacjach ratował skórę Górnikom. Golkiper Trójkolorowych stanął na wysokości zadania między innymi wtedy, gdy wybronił bardzo dobrą główkę Mikołajczaka.

Odpowiedź Górnika na zdecydowane zapędy graczy z Chojnic była zabójcza. Po godzinie gry świetnym, prostopadłym podaniem popisał się Amborsiewicz, do piłki dopadł Kądzior, który po rykoszecie jednego z obrońców pokonał bramkarza gospodarzy. 3:0 dla zespołu Brosza, a chwilę później powinno być jeszcze wyżej. Po faulu Wołąkiewicza na Wolsztyńskim sędzia podyktował kolejny rzut karny. Tym razem do piłki podszedł najlepszy asystent w lidze – Rafał Kurzawa, który koncertowo zaprzepaścił stuprocentową okazję.

W 72. minucie Chojniczanka zdobyła gola, na którego z przebiegu całego meczu w prawdzie zapracowała. Fantastyczny strzał Piotra Kieruzela z rzutu wolnego pozwolił myśleć, że w tym meczu uda się zminimalizować straty przed drugim starciem w Zabrzu. Ostatecznie wynik nie uległ zmianie. Górnicy po raz kolejny udowadniają, że są w formie. Rewanż za około miesiąc, a Górnicy są na dobrej drodze by znaleźć się w półfinale Pucharu Polski, gdzie zmierzą się ze zwycięzcą dwumeczu Drutex Bytovia – Legia Warszawa.