statystykipogpod

Niespodzianka w Szczecinie, podział punktów i niedosyt Portowców

W spotkaniu, w ramach 10 kolejki PKO BP Ekstraklasy Pogoń Szczecin zremisowała u siebie z Podbeskidziem Bielsko – Biała 1:1 (0:1). Gości na prowadzenie wyprowadził niezawodny w tym sezonie Kamil Biliński, natomiast bramkę wyrównująca dla Portowców zdobył Adrian Benedyczak. Było to zarazem ostatnie spotkanie przed przerwą na reprezentację.

Niedosyt, sportowa złość, niewykorzystana szansa tymi słowami można opisać uczucia jakie towarzyszyły drużynie Pogoni Szczecin po końcowym gwizdku. Mogli wskoczyć na podium, ale niestety remis wstrzymał ich zapędy, pozytywem jest fakt iż drużyna prowadzona przez Kostę Runjaicia nie poniosła porażki w 7 kolejnym meczu z rzędu. Sam początek wskazywał na miażdżącą przewagę ekipy gospodarzy. Bowiem już w 3 minucie spotkania mało brakowało, a na tablicy wyników było by 1:0. Niestety z kilku metrów w słupek w dogodnej sytuacji trafił Alexander Gorgon. Chwile później znowu zagotowało się pod bramką gości tym razem udaną interwencją po strzale Sebastiana Kowalczyka popisał się Michal Peskovic. Jako ciekawostkę można dodać iż brat Michala, Boris był bramkarzem właśnie Pogoni. Wracając do spotkania, po chwili znowu swój zespół musiał ratować bramkarz Podbeskidzia, tym razem stopując strzał Michała Kucharczyka. Gdy wydawało się, że pogoń udokumentuje swoją przewagę bramką, niespodziewanie goście wyszli na prowadzenie, po niepozornym górnym podaniu, piłkę pod swoje nogi zgarnął Kamil Biliński, przebiegł kilka metrów i niskim uderzeniem po ziemi z odległości 15 metra pokonał bezradnego w tej sytuacji Stipice. Swoją drogą była to dla niego 5 bramka w obecnym sezonie, czym umocnił się na pozycji najlepszego polskiego strzelca, goniąc tym samym czołówkę. Po chwili na dwubramkowe prowadzenie dla gości mógł wyprowadzić Sitek, jednak nie trafił czysto z pierwszej piłki. Do przerwy wynik nie uległ zmian i to Podbeskidzie przed drugą połową prowadziło, mimo wyraźnej przewagi gospodarzy.

Po przerwie obraz się nie zmienił, Pogoń atakowała, natomiast Podbeskidzie skutecznie broniło dostępu do swojej bramki. W 51 minucie po wrzutce Huberta Matyni, piłkę zgrywał głową Gorgon, ale niestety piłka przeleciała obok słupka, a nikt nie zdołał przeciąć toru lotu i na strachu się skończyło. Siedem minut później główkował Zahovic, ale też i ta próba okazała się nieskuteczna. Chwilę później z kontrą wyszli goście, a konkretnie Marko Roginic, jednak pod naciskiem obrony przestrzelił i wynik na tablicy wyników nie uległ zmian. Kosta Runjaic postanowił posłać w bój kolejnego napastnika. Ta zmiana okazała się strzałem w dziesiątkę, gdyż w 73 minucie Adrian Benedyczak doprowadził do wyrównania, wykazując się sprytem i opanowaniem, strzelił tym samym swoją premierową bramkę w Ekstraklasie. W końcówce piłkę meczową na nodze miał Fornalczyk, jednak dobrze dysponowany dzisiejszego wieczoru Peskovic po raz kolejny popisał się fenomenalną interwencją. Wynik nie uległ zmian i w Szczecinie nastąpił niespodziewany podział punktów, skazywana na porażkę drużyna z Bielska – Białej wywiozła cenny punkt, co może być kluczowe w dalszej perspektywie czasu. Ciekawostką z tego meczu jest fakt, iż Podbeskidzie oddał jeden strzał celny, który dął im punkt i to pokazuje, że statystyki nie grają, a koniec końców liczy się skuteczność i wynik. Po przerwie reprezentacyjnej Portowcy podejmą na wyjeździe Wisłę Płock, natomiast Górale u siebie podejmą Zagłębie Lubin.