statystyki

Nieskuteczna Korona tylko remisuje z Jagiellonią

Obie ekipy do tego spotkania podchodziły po bardzo nieudanych meczach. Jagiellonia w ubiegłej kolejce uległa Śląskowi Wrocław aż 4:0. Korona natomiast skompromitowała się w Pucharze Polski, odpadając z trzecioligową Wisłą Sandomierz. Ten mecz miał pokazać kibicom obu drużyn, że te wyniki to tylko wypadki przy pracy. 

 

Przez pierwszy kwadrans obie drużyny spokojnie rozgrywały piłkę szukając dziur w obronie rywala. Bardziej aktywni byli gospodarze, ale nie udało im się stworzyć żadnej dogodnej sytuacji. W 18. minucie z pozoru niegroźnej sytuacji padła bramka. Rymaniak chciał szybko rozpocząć grę od rzutu wolnego, zrobił to na tyle fatalnie, że piłka wpadła pod nogi Novikovasa. Ten nie marnując czasu, uderzył i wyprowadził Jagiellonię na prowadzenie. Fanom naszej ligi przypomniały się czasy, gdy Rymaniak kojarzony był głównie z klopsami. Po tej bramce mocno do ataku ruszyła Korona. W 22.minucie świetnie dośrodkował Rymaniak. Piłkę nogą uderzył Pućko, ale górą w tej sytuacji był Kelemen. Następnie próbowali Soriano, Kosakiewicz czy Diaw. Za każdym razem brakowało jednak skuteczności. Groźnie zrobiło się także po dwóch strzałach Kovacevicia, ale Kelemen dwukrotnie popisał się fenomenalnymi paradami. Do przerwy mimo jednego strzału na bramkę prowadziła „Jaga”.

 

Drugą połowę lepiej rozpoczęli goście. Najpierw strzelał z ostrego kąta Bezjak, następnie z około 30. metrów Świderski. Górą jednak był Hamrol. Od 50. minuty wszystko wróciło do normy i to gospodarze przejęli kontrole. W 54. Koroniarze dopięli swego. Pućko fantastycznie „dziubnął” piłkę obok środkowego obrońcy Jagiellonii. Następnie pognał z nią na bramkę Kelemena i pokonał dobrze spisującego się bramkarza gości. Chwilę potem mogło być już 2:1 dla Korony, ale na pustą bramkę nie trafił Janjić. Jagiellonia wydawała się zadowolona z tego remisu i zamiast walczyć o podwyższenie wyniku cofnęła się i broniła. Korona próbowała sforsować obronę gości. Kilkukrotnie było blisko, ale na drodze albo stawał fantastyczny Kelemen, albo brakowało skuteczności. Sędzia zagwizdał po raz ostatni i obie ekipy podzieliły się punktami. Pluć sobie w brodę może Korona, bo Jagiellonia zagrała dziś bardzo słabo i praktycznie nie stworzyła zagrożenia. Korona Kielce – Jagiellonia Białystok 1:1.