BROLEH

Nie zmarnować zaliczki z Gdańska

W pierwszym meczu z Brøndby IF Lechia Gdańsk wygrała u siebie 2:1. Wynik ten stawia w trochę lepszej sytuacji gdańszczan, gdyż w przypadku remisu w rewanżu to oni przejdą do 3 rundy eliminacji Ligi Europy.

Każdy, kto sympatyzuje z Lechią przed pierwszym spotkaniem z Brøndby zwycięstwo brałby w ciemno, niezależnie od przewagi bramkowej i okoliczności. Eksperci, dziennikarze i kibice są jednak zgodni, że Lechia w tym meczu była wyraźnie lepsza i powinna to spotkanie wygrać wyżej. Biało-Zieloni stworzyli sobie kilka klarownych sytuacji bramkowych i gdyby byli bardziej skuteczni, to rewanż w Danii mógłby być tylko czystą formalnością.

Słowem klucz wydaje się więc być skuteczność. Oczywiście, za tracenie, jak i zdobywanie bramek odpowiada cała drużyna, jednak wiadomo jak dużą rolę w strzelaniu goli odgrywają napastnicy. Analizując wszystkie pozycje w Lechii oprócz ataku można dojść do wniosku, że kadra wygląda bardzo solidnie. Bramkarze, obrońcy i pomocnicy w minionym sezonie chwaleni byli zarówno indywidualnie, jak i jako kolektyw, który wspólnie zapracował na wyniki drużyny. A co z napastnikami? Lechia potrzebuje dobrego napastnika na wczoraj ma trzech piłkarzy na tę pozycję. W czym problem? Flavio Paixao to już marka na polskich boiskach, za chwilę może przegonić Radovicia i zostać obcokrajowcem z największą liczbą bramek w ekstraklasie. Z resztą w ubiegłym sezonie strzelił 15 goli, więc nie jest to bardzo zły wynik. Jednak gdy weźmiemy pod uwagę, że 6 z tych goli padło po rzutach karnych (Portugalczyk zmarnował również 3 jedenastki!), to wynik nie rzuca na kolana. Należy pamiętać też, że Paixao grał w pierwszym składzie drużyny, która przez większą część sezonu była liderem ekstraklasy, a i tak strata do króla strzelców, Igora Angulo wyniosła aż 9 bramek. No i fakt, że liczba klarownych sytuacji, przed którymi stanął 34-latek jest bardzo duża. Na tyle duża, że Flavio dużo częściej denerwował kibiców nieskutecznością, niż uszczęśliwiał zdobytymi bramkami. Drugim napastnikiem jest Artur Sobiech, z którym w Gdańsku wiązano spore nadzieje. Co prawda strzelił kilka bardzo ważnych bramek dla Lechii (chociażby ta w finale Pucharu Polski), jednak w większości spotkań były reprezentant Polski przechodzi obok meczu i zwykle jedyne, co można wyczytać w recenzjach jego gry to fakt, że z lepszym lub gorszym skutkiem powalczył z obrońcami rywala. Jest też kontuzjowany Kuba Arak, ale od początku jego pobytu w Lechii musi godzić się raczej na rolę rezerwowego.

Piotr Stokowiec jest świadomy tego problemu. W jednej z audycji w radiu Weszło.FM to potwierdził:

Oczywiście. My tego nawet nie ukrywaliśmy. Życie pokazuje, że nie strzelamy za wielu bramek. Chcieliśmy kogoś do rywalizacji, bo jest to pozycja, na której następuje najwięcej zmian, jest najwięcej rotacji. Możemy zmieniać, cofać Flavio do pozycji 10 i grać na dwóch napastników, ale nie ukrywam, że przydałby się nam jeden nowy snajper. Robimy pewne ruchy, ale nie jest łatwo. Dysponujemy swoim budżetem, nie chcemy iść w kierunku zadłużania i brania kredytów. Może nie ja powinien o tym mówić jako trener, ale tak się sprawy mają. Żeby przychodzili kolejni zawodnicy, chyba ktoś by musiał zrobić im miejsce.

Pomiędzy meczami w el. Ligi Europy Lechia i Brøndby zagrały mecze ligowe. Zespół Brøndby wygrał u siebie z Odense 3:2 po 2 golach Wilczka, Lechia zremisowała w Gdańsku 0:0 z Wisłą Kraków. W porównaniu do czwartkowego meczu eliminacyjnego trener Frederiksen zdecydował się na 3 zmiany w zespole, a Stokowiec aż na… 10 (słownie: dziesięć). Wystawiając drugi garnitur w meczu ekstraklasy szkoleniowiec gdańszczan dał sygnał, że priorytetem dla niego w tym momencie są europejskie puchary.

Do Danii nie polecieli Jarosław Kubicki (zatrucie pokarmowe) i Mario Maloca (podejrzenie pęknięcia kości śródstopia). O ile Maloca w meczu z Brøndby i tak zapewne byłby rezerwowym, to Kubicki jest ważnym ogniwem w układance Stokowca, który będzie musiał przeorganizować szyki w środku pola. Naturalnym zmiennikiem na tej pozycji wydaje się Makowski.

Sytuację Lechii komplikuje trochę bramka zdobyta przez Brøndby na wyjeździe. Im dłużej będzie 0:0, tym gorzej dla nas – stwierdził Sławomir Peszko w rozmowie dla portalu Lechia.net. Trudno nie zgodzić się ze skrzydłowym Lechii z uwagi na fakt, że wynik 1:0 będzie korzystny dla Duńczyków. Każdy gol Lechii w rewanżu byłby niezwykle cenny.

Czy Lechię stać na wyeliminowanie Brøndby? Wydaje się, że jeśli gdańszczanie zagrają tak, jak w pierwszym meczu, to jest to wysoce prawdopodobne. Zwycięzca zagra w 3 rundzie eliminacji z SC Braga. Transmisja meczu Brøndby IF – Lechia Gdańsk w TVP 2 oraz TVP Sport.