Europa FC Legia

Nawet College Europa wielkiej Legii nie pokona!

Kiedy myślisz że osiągnąłeś dno, to polski klub w europejskich pucharach zapuka od tego dna. Tego wątpliwego zaszczytu dokonała dziś, a jakże, warszawska Legia, która zremisowała bezbramkowo z wicemistrzem Gibraltaru! GIBRALTARU!

W tym miejscu powinienem opisać akcje po których „Wojskowi” strzelali gole. Skoro jednak nie strzelili ani jednego, to żaden z piłkarzy nie zasłużył na wspomnienie o nim. Pochwalić trzeba za to FC Europę, która nie pękła i była nawet ciut lepsza w swoich działaniach. Ba, pod koniec meczu tak długo z piłką przy nodze atakowali bramkę Legii, że zabrakło jedynie dostawienia nogi na pustą bramkę. Urocza była także każda reakcja miejscowych kibiców, którzy każde przejęcie piłki przez ich zespół nagradzali owacją. Polscy kibice zaś skupili się na obrażaniu najzagorzalszych krajowych rywali, nie zważając na to, że poza nimi samymi nikt tego nie rozumie. Tradycyjne odśpiewanie hymnu narodowego pod koniec meczu było więc w tej sytuacji po prostu śmieszne, żeby nie powiedzieć żałosne. Trener „Wojskowych” nie przejął się specjalnie tym rezultatem, wszakże FC Europa do słabych drużyn oczywiście nie należy. Jeśli więc ktoś jest spokojny o rewanż, niech sobie obejrzy choćby fragment dzisiejszej kopaniny. Kilka minut wystarczy, aby zgasić największych optymistów.

Fot. Mateusz Kostrzewa