8fdd3cf1091c1

Najpierw nudy, potem huragan. 0 zabitych, dwóch rannych, podział punktów w Szczecinie

Arka była o krok od zaprezentowania typowego ekstraklasowego efektu nowej miotły. Do 87.minuty gdynianie prowadzili 3:2 i wydawało się, że Arkowcy po raz pierwszy od niepamiętnych czasów zdobędą 3 punkty. Gospodarze jednak uratowali remis, który bynajmniej nie zapewnia im jeszcze mistrzowskiej ósemki.

W pierwszej połowie zobaczyliśmy dwa celne strzały na bramkę. Oba zakończyły się golami. Poza tym? Nie działo się nic. Rozpoczął Michał Żyro – dośrodkowanie z rzutu rożnego i były Legionista pakuje piłkę do siatki – po raz pierwszy w tym sezonie. Gdynianie odpowiedzieli pierwszym golem Mirko Vejinovicia. Co ciekawe, asystę zaliczył Tadeusz Socha, który chwilę wcześniej zmienił Adama Marciniaka. Nie była to jedyna asysta piłkarza wchodzącego z ławki gdynian, ale o tym za chwilę.

 Były dwa gole, jednak pierwsze 45 minut oglądało się topornie. Za to druga część gry? To już inna bajka. Maciej Jankowski zaczął, ale to nie ma żadnego znaczenia, że zaczął. Zamieszanie w polu karnym i były zawodnik między innymi Ruchu Chorzów czy Wisły Kraków popisał się pięknym uderzeniem w okienko.

Na odpowiedź szczecinian czekaliśmy do 70. minuty. Wtedy rozpoczęło się konkretne „meczycho”. Rzut rożny dla Arki, kontra, świetne zagranie Guarrotxeny do wybiegającego z lewej strony Majewskiego a ten świetnie uderzył po długim rogu.

Portowcy z remisu cieszyli się 4 minuty. Wprowadzony z ławki Cvijanovic wrzuca z rzutu rożnego, a piłkę do siatki pakuje niepilnowany Deja. Po tej bramce gdynianie cofnęli się – i zrobili to aż za bardzo. 87.minuta, dośrodkowanie z prawej strony Bartkowskiego, Benyamina (też wprowadzony z ławki!) wygrywa pojedynek z Maghomą i mamy 3:3. Czarnoskóry obrońca Arki przegrał ze snajperem Pogoni jeszcze jedno starcie – tym razem zakończyło się ono dla niego drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartką.

Gospodarze gry w przewadze nie zdołali wykorzystać, gości w ostatniej akcji meczu uratował Steinbors. Mecz zakończył się podziałem punktów, który nie urządza żadnej z ekip. Pogoń? Wciąż niepewna górnej ósemki, a za tydzień mecz w Warszawie…