pucharpolski

Najkrótsza pucharowa przygoda od 5 lat. Lech w fatalnym stylu odpada z Pucharu Polski

Wstyd. Żenada. Kompromitacja. Hańba. Frajerstwo. Nie wracajcie do domu. Legendarna okładka „Faktu” z 2006 roku idealnie się nadaje do opisania przygody Lecha w Pucharze Polski 2017/18. Lech grając w niespecjalnie rezerwowym składzie poległ już na pierwszej przeszkodzie – pierwszy raz od 5 lat, kiedy to pogromcą poznaniaków okazała się Olimpia Grudziądz.

Oczywiście można na siłę się tłumaczyć, że Pogoń to zespół ekstraklasowy, a nie żadne „ogóry”, że para Nielsen-Vujadinović po raz pierwszy ze sobą grała, no ale… przegrać 0:3? Strzelanie rozpoczął w 37 minucie Dawid Kort i naprawdę ciężko mówić, że to prowadzenie było jakieś bardzo niezasłużone. Od kilku minut przed zdobyciem bramki to Portowcy nadawali rytm i byli po prostu zespołem przeważającym. Jakby tego było mało, po faulu Buricia na Formelli w 45 minucie gola z karnego strzelił Frączczak.

Oglądając drugą połowę ciężko było stwierdzić, że w szatni Lecha padły mityczne „mocne słowa”. Lech wyglądał na kompletnie zagubionego, wciąż lepiej wyglądała Pogoń, która przecież już nic nie musiała. Podopieczni Skorży wyczuli jednak krew i ostatecznie dobili rywala: Kort w 77 minucie strzelił swoją drugą bramkę. 3:0 a naprawdę mogło się skończyć wyżej…

Wcześniej jeszcze bardziej sensacyjnie poległa Lechia Gdańsk, tak więc zamiast spodziewanego pojedynku Lecha z Lechią, mamy mecz… Pogoni z Bytovią.