statystykiLEGIA

Mistrzostwo tuż, tuż, lecz jeszcze nie wiadomo, gdzie trafi

Wiele wskazuje na to, że to Legia zdobędzie końcowy triumf. Dzisiejsza wygrana z Górnikiem pozwala pozostać im na fotelu lidera do następnej kolejki, lecz to nie oznacza, że jej najgroźniejszy rywal Jagiellonia nie ma praktycznie szans, na to żeby 20. maja cieszyli się w Białymstoku, wręcz przeciwnie. Jaga zdobędzie mistrzostwo jeśli oczywiście wygrają z Wisłą Płock i jeśli Lech Poznań pokona Wojskowych w polskim szlagierze, a więc wszystko jest możliwe. Ale to Legia jest bliżej mistrzostwa, ponieważ im starczy w Poznaniu tylko remis, żeby świętować.

Do Warszawy Górnik Zabrze przyjechał walczyć o europejskie puchary. I to właśnie oni od początku spotkania układali grę. Jako pierwszy próbował Rafał Kurzawa, który z pola karnego uderzył, jednak jego strzał został ostatecznie zablokowany. Dwie minuty później zareagowali Legioniści, Cafu dośrodkowywał, a bliski przechwycenia piłki był Radović. Warszawiacy na tym nie poprzestali, bo chwilę później idealną szansę miał Sebastian Szymański, jego niebezpieczne uderzenie świetnie broni Loska wybijając futbolówkę na rzut rożny. Na brak sytuacji przy Łazienkowskiej nie mogliśmy narzekać. Znowu minęły zaledwie 2 minuty, i goście powinni już prowadzić. Obrona Legii zaspała i po prostopadłym podaniu sam na sam z Arkadiuszem Malarzem wyszedł Igor Angulo, Hiszpan minął bramkarza i uderzył tylko w słupek. Jak to mówi znane, piłkarskie powiedzenie „niewykorzystane sytuacje lubię się mścić” i tak też było. Sfaulowany został Vesović, do rzutu wolnego podszedł młodziutki Szymański i to właśnie on wyprowadza stołeczny klub na prowadzenie. Na reakcję Górnika nie trzeba było specjalnie długo czekać. Dośrodkowanie z rzutu wolnego w pole karne Legii, uderzał głową Wolniewicz, ale w sam środek, tam gdzie stał Malarz, który chwycił pewnie piłkę. Kilka minut później Legia powinna zwiększyć przewagę, bo Kucharczyk, który strzelał głową z bliska powinien wpakować futbolówkę do siatki, górą jednak golkiper Zabrzan. Jeszcze pod koniec pierwszej części spotkania dobrą akcje mieli Legioniści, kiedy to Vesović dostał prostopadłe podanie od Kucharczyka, wycofał do Radovicia, ale odbił to kapitalnie Loska. Tak też wynik po 45 minutach gry pozostał ten sam. Na emocje nie narzekaliśmy.

Górnik na drugą połowę wyszedł na spokojnie i nie stwarzał już takich akcji, jak np. z poprzedniej części, więc to Legia przejęła inicjatywę. Po dośrodkowaniu na bliższy słupek wybił piłkę Kurzawa, dopadł do niej Vesović, huknął lewą nogą zza pola karnego, ale trafił jedynie w boczną siatkę. Na kolejną sytuacje musieliśmy czekać do 70 minuty. Michał Kucharczyk dośrodkował prosto pod nogi Kaspra Hamalainena, Fin z kilku metrów spudłował, uderzając ponad poprzeczką. Było widać, że to Legia nadal bardziej chciała i to ona dążyła do strzelenia kolejnej bramki. Tak też się stało, w 75 minucie zwycięstwo warszawskiej Legii przypieczętował … gol samobójczy Bochniewicza, który popełnił fatalny błąd. Mimo wszystko wielkie brawa należą się Hamalainenowi, który wypracował akcje, minął bramkarza, i dalej jak wiadomo nie musiał nic więcej robić, bo to obrońca Górnika wypełnił za niego robotę. 2:0 w tej minucie to już duża zaliczka, lecz niepewna, ponieważ zaraz po golu czerwoną kartkę obejrzał Bróź po drugiej żółtej. Górnicy próbowali, Koj bardzo dobrze dośrodkowywał do Angulo, ten jednak uderzył za słabo. W końcówce jak się okazuje to Legia, a nie Górnik stworzyła sobie idealną okazję by znokautować rywala. Vesović wygrał przebitkę z Bochniewiczem, zagrał na wolne pole do Hamalainena, Fin uderzył, ale prosto w trybuny.

Wynik zakończył się rezultatem 2:0, sprzyjającym Legii, jednak o mistrzostwie zadecyduje ostatnia kolejka. Górnik nie pokazał tego, co chociażby ostatnio w Poznaniu i zasłużenie dzisiaj przegrał. Walka o europejskie puchary jednak rostrzygnie się również w następnej, decydującej kolejce.

– Gratuluję swoim piłkarzom. Jestem bardzo zadowolony z gry zespołu, wszystkie ustalenia taktyczne zostały zrealizowane. Tylko w pierwszych minutach nie potrafiliśmy zdominować Górnika, później mieliśmy pełną kontrolę nad meczem. Jestem dumny z drużyny – powiedział trener Dean Klafurić na konferencji prasowej.

 

– Zdawaliśmy sobie sprawę, że przyjeżdżając do Warszawy musimy szukać możliwości ofensywnych i starać się zdobyć bramkę. Mieliśmy ku temu kilka sytuacji, ale brakowało celnego ostatniego podania. Po golu dla Legii dążyliśmy do wyrównania, ale trudno było postawić się tak dobrze dysponowanemu rywalowi. Po czerwonej kartce dla Brozia, chcieliśmy szybko zdobyć bramkę kontaktową. Niestety nie udało się – powiedział po meczu trener Marcin Brosz.