staty

Mistrz poległ w Białymstoku

Hit 10. kolejki Lotto Ekstraklasy rozczarował. Jagiellonia Białystok wygrała u siebie z Legią Warszawa 1:0. Pięknego gola na wagę trzech punktów zdobył Fiodor Cernych.

Starcie wicemistrza i mistrza Polski było reklamowane jako hit 10. kolejki Lotto Ekstraklasy. Obie drużyny w tym sezonie prezentowały podobny poziom, co tylko zwiastowało wielkie emocje. W ligowej tabeli wyżej sklasyfikowana była Legia Warszawa, która miała o punkt więcej od Jagiellonii Białystok.

Był to trzeci mecz, w którym Legię prowadził Romeo Jozak. Chorwacki szkoleniowiec nie odmienił mistrzów Polski jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, ale trzeba przyznać, że pod jego wodzą stołeczny klub realizuje taktykę, według której piłkarze starają się na niewiele pozwalać rywalom. Mecz w Białymstoku dla Jozaka był najtrudniejszym z dotychczasowych starć. Jagiellonia niesiona dopingiem kibiców bez większych problemów powstrzymywała ofensywne zapędy przyjezdnych.

Trzeba otwarcie przyznać, że były to bardziej piłkarskie szachy niż pojedynek najlepszych drużyn w Polsce. Obie ekipy starały się kończyć swoje akcje skutecznymi strzałami, ale nie było ich zbyt wiele. Za to w defensywie zarówno Jagiellonia, jak i Legia grały bez większych błędów.

U Wojskowych dobrze funkcjonowało głównie lewe skrzydło. Motorem napędowym akcji Legii był Michał Kucharczyk. Z nim problemy mieli piłkarze z Białegostoku, ale warszawskiemu zespołowi brakowało pomysłu na zakończenie akcji. Blokowane strzały, niedokładne podania, zepsute kontrataki – to były najczęstsze momenty w pierwszej połowie.

W drugiej części gry na boisku niewiele się zmieniło. Znów był to mecz walki, a trenerzy określiliby go starciem do pierwszego gola. Zdarzało się, że o emocje pod swoją bramką dbali gracze Jagiellonii. Gorąco było po zbyt krótkim podaniu Damiana Węglarza, ale w zamiarach golkipera nie do końca zorientowali się gracze Legii.

Jagiellonia liczyła na stałe fragmenty. W 58. minucie gospodarze byli blisko objęcia prowadzenia, ale po strzale Piotra Tomasika i rykoszecie piłka nieznacznie minęła słupek. Arkadiusz Malarz tylko obserwował lot futbolówki i miał duże szczęście, że nie musiał interweniować.

W 65. minucie Jagiellonia miała wymarzoną sytuację. Cillian Sheridan zagrał nie w tempo do Piotr Wlazło i tego momentalnie osaczyli obrońcy Legii. Gdyby Irlandczyk popisał się precyzyjnym podaniem, to Wlazło wyszedłby sam na sam z Malarzem.

Nic nie zapowiadało, że w tym spotkaniu padnie choć jeden gol. Jednak w 87. minucie Fiodor Cernych dostał piłkę pod linią autową. Litwin wziął odpowiedzialność na swoje barki, ruszył z akcją i z 25 metrów posłał bombę, której Malarz nie był w stanie wybronić. Białystok oszalał, a Cernych zapewnił swojej drużynie cenne zwycięstwo. Legia po stracie gola rzuciła się do ataków, ale cofnięta do defensywy Jagiellonia nie dała sobie wyszarpać kompletu punktów.

Jagiellonia Białystok – Legia Warszawa 1:0 (0:0)
1:0 – Fiodor Cernych 87′