pog ark

Mecz żywych trupów…

Kwiecień, sobota godzina 18. Piękny czas, fajna pogoda i można cudownie spędzić czas. Tymczasem jest jedno miejsce na ziemi, które zaprasza w tym czasie na „widowisko” z udziałem dwóch żenujących i pseudopiłkarskich drużyn. To miejsce to Szczecin. Miejscowa Pogoń pogrążona w wielkim marazmie, podejmie amatorski klub z Gdyni, któremu profesjonalizm się wyłączył po awansie do finału Pucharu Polski (czyli przeszło miesiąc temu) Arkę.

O problemach gospodarzy pisaliśmy już parokrotnie, niestety czas na korzyść Pogoni nie działa i poprawy nie widać. Co prawda w meczu pucharowym z Lechem co nieco ambicji było zauważalne, ale starczyło to ledwie na kilka akcji i pokaz rażącej nieskuteczności. Co więcej? Arka Gdynia, czyli derbowy rywal, który powinien być wielkim motywatorem dla kopaczy Kazimierza Moskala. Mecz środowy pokazał, ze wiara w Pogoń jest, wiary w samego szkoleniowca już nie. W takiej to atmosferze przygotowują się Portowcy do arcyważnego z punktu widzenia tabeli spotkania.

 

Goście rundę wiosenną mają równie udaną co gospodarze. W dodatku skompromitowali się w spotkaniu z Wigrami Suwałki w półfinale PP. Cudem awansowali do finału i to chyba rzutuje na całość, że nikt jeszcze rewolucji w Gdyni nie przeprowadził. Gdzie się przełamać? Najlepiej na boisku derbowego rywala. Jeśli jeszcze to da ważne punkty w lidze, jego pognębi… tym lepiej. Liczby natomiast pokazują, że bez względu na prestiż i istotność spotkania, Arce się gra, delikatnie pisząc, w Szczecinie bardzo źle.

 

Spotkanie „made by Ekstraklasa”. Słaby stadion, dwie fatalne ekipy, kiepska frekwencja. Powinno być nudno, tragicznie i takie tam. Tyle, że to… właśnie Ekstraklasa. I dlatego choćby warto wybrać się i obejrzeć 26 mecz pomiędzy Pogonią a Arką. Spotkanie poprowadzi sędzia Paweł Gil