opr

Mecz z nożem na gardle

Pogoń i Cracovia to dwa bardzo podobne do siebie przypadki. Nowy trener, z uznanym w polskich realiach nazwiskiem, przewietrzenie kadry przed sezonem, spore oczekiwania i równie duży zawód już w aspekcie czysto piłkarskim.

Poniedziałkowy mecz będzie więc tym w którym spokojnie oba zespoły mogą pomyśleć „no jak nie teraz, to już chyba nigdy”. Ciężko też powiedzieć czy własne boisko będzie dla Pasów jakąś przewagą, bo w tym sezonie jeszcze trzech punktów przy Kałuży zdobyć im się nie udało. „W Krakowie będziemy musieli stoczyć wojnę” – te słowa Macieja Skorży pokazują, jak dużą wagę ma dla niego ten mecz. Ze stadionu Cracovii ma on przecież swoje nie do końca kolorowe wspomnienia. Chodzi oczywiście o ostatni mecz w roli szkoleniowca Lecha Poznań i porażkę 2-5 z ówczesną drużyną Jacka Zielińskiego. Dlatego też trudno się dziwić, że będzie robił wszystko by ta historia się nie powtórzyła.

Pierwszy raz od bardzo dawna Michał Probierz ma do dyspozycji praktycznie wszystkich swoich piłkarzy, nie licząc jedynie kontuzjowanego od dłuższego czasu Damiana Dąbrowskiego. Najważniejszym powrotem może być ten Szymona Drewniaka, bo niedobór kreatywności w środku pola Cracovii bije po oczach bardzo mocno.

Pogoń z kolei przerwę reprezentacyjną wykorzystała na szlifowanie nowego ustawienia z trójką obrońców. Testy wyszły nie najgorzej, bo oba mecze sparingowe Duma Pomorza dosyć pewnie wygrała. Sam Skorża nie wyklucza, że już w Krakowie da temu systemowi szansę na sprawdzenie się w warunkach ligowych.

Mecz o 6 punktów, walka o życie – nazwać można to jakkolwiek, prawda jest jedna: nóż zbliża się do gardeł obu drużyn niebezpiecznie blisko, a odsunąć może go właśnie zwycięstwo w poniedziałek.