zapowiedzipuchary

Mecz o wszystko dla Lecha w Lidze Europy.

O 18.55 rozpocznie się spotkanie Lecha Poznań z belgijskim Standard Liege, w 3. kolejce fazy grupowej Ligi Europy. Po dwóch przegranych meczach z Benficą i Glasgow Rangers, ekipa trenera Żurawia musi wygrać, jeśli chce pozostawić sobie szansę na awans do kolejnej rundy rozgrywek. Belgowie są jednak w identycznej sytuacji punktowej co wicemistrz Polski i mają ten sam cel. Wygrana w dzisiejszym meczu.

W poprzednim spotkaniu Lech Poznań zagrał m.in. bez Pedro Tiby, który jest mózgiem drużyny i w głównej mierze dzięki jego świetnej grze w środku pola możemy oglądać w tym roku ładną ofensywną grę polskiej drużyny. Drugim wielkim wzmocnieniem to powrót Jakuba Kamińskiego, który przez niektórych nazywany jest nowym Błaszczykowskim. W polskiej piłce to duże wyróżnienie, lecz w tym przypadku nie ma tutaj mowy o przesadnym porównaniu. Młody skrzydłowy jest niezwykle przebojowy, nie boi się ryzyka, podejmuje pojedynki jeden na jeden. Jeśli w dzisiejszym meczu będzie pokazywał to co w spotkaniu z Benficą, wydaje się, że zimowe okno transferowe będzie bardzo gorące.

Standard natomiast ma swoje problemy kadrowe spowodowane koronawirusem. Od początku sezonu pech nie opuszcza ekipy trenera Montaniera. U sześciu piłkarzy stwierdzono zakażenie Covid-19, w tym u dwóch podstawowych defensorów. Kontuzji kolana nabawił się kapitan Zinho Vanheusden, ktory jest jednym z liderów drużyny.

W poprzednich meczach sztab szkoleniowy Lecha musiał łatać dziury w składzie i ciężko było o pokazanie pełni jakości zespołu, czy to w formacji defensywnej jak w meczu z Benficą, czy siły ognia w ataku z Rangersami. Dziś wieczorem przekonamy się, czy dalej będziemy emocjonować się szansami na wyjście z grupy, czy pozostanie nam czysta matematyka.