statystykiwpłjag

Mamy nowego lidera! Historyczna seria Wisły Płock trwa nadal!

Wisła Płock pokonała Jagiellonię Białystok 3:1 i po raz pierwszy w historii została liderem w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce. Drużyna, która jeszcze w sierpniu okupowała dno ligowej tabeli, pod wodzą Radosława Sobolewskiego dokonała cudownej przemiany, dzięki której każdy zespół Ekstraklasy nie może się czuć faworytem w starciu z „Nafciarzami”.

Mimo to, lepiej w spotkanie weszli goście. Pierwszą okazję z 7. minuty Patryk Klimala jeszcze zmarnował, ale już w 21.minucie mógł się cieszyć z gola. Na krótko, bo Paweł Raczkowski z chirurgiczną precyzją wyłapał doprawdy minimalnego spalonego. Chwilę potem pierwsza groźna akcja Wisły zakończył się bramką. Dominik Furman i stały fragment może oznaczać tylko jedno. Tym razem beneficjentem wrzutek Furmana był Alan Uryga, który mógł się cieszyć z pierwszego gola w tym sezonie. Chwilę potem było już 2:0, kiedy Sahiti strzelił na pustą bramkę opuszczoną przez Węglarza. Bramka nie została jednak uznana, bo strzelec gola wcześniej uderzył w twarz Wójcickiego.

Po zmianie stron przycisnęła „Jaga”. Najpierw kolejną sytuację sam na sam zmarnował Klimala, ale już po minucie przyszła rehabilitacja. Tomas Przykrył zauważył niepilnowanego przez nikogo 21-latka, a ten bez problemu pokonał Dahne. Wydawało się, że z liderowania Wisły będzie nici, bo goście starali się pójść za ciosem. Białostoczan na prowadzenie mógł wyprowadzić Runje, ale uderzył nad poprzeczką. Chwilę później kapitalnym strzałem z woleja popisał się Mateusz Szwoch i wyprowadził gospodarzy na ponowne prowadzenie. Bramka ta podłamała gości, którzy w niczym nie byli gorsi od rywala, ale w przeciwieństwie do nich, nie potrafili okazji przełożyć na bramki. Przykładem bramka Wisły na 3:1, gdzie Furman z daleka zagrał taką piłkę, że obrona Jagiellonii nie wiedziała za bardzo co zrobić, co skrzętnie wykorzystał Jakub Rzeźniczak, który sprawił sobie prezent na urodziny, które miał dzień wcześniej. Rozpaczliwe próby białostoczan nie przyniosły skutków, ale skoro z kilku metrów nie trafia się do bramki, jak to uczynił Kwiecień, to trudno się dziwić. Jest to szóste zwycięstwo z rzędu płocczan, co jeszcze w Ekstraklasie im się nie przydarzyło. Pozycja lidera ligi także jest dla „Nafciarzy” nowością, więc można śmiało powiedzieć, że kadencja Radosława Sobolewskiego jest jeszcze krótka, ale już dla klubu historyczna. Trener tonuje nastroje, twierdząc że to kolejne punkty potrzebne do utrzymania, ale już nikt w klubie się nie zadowoli samym utrzymaniem. Ciekawe, jak się potoczą losy Wisły w najbliższych tygodniach.