08102017KAS036

Mamy awans! I co dalej…

Dwa dni po awansie na mundial w Rosji pora na chłodną analizę gry naszej reprezentacji, na przyjrzenie się nie tylko pozytywnym aspektom gry naszej drużyny, ale przede wszystkim tym negatywnym. Co jeszcze może zrobić Adam Nawałka, by ta drużyna była lepsza, by odniosła może jeszcze większy sukces niż na zeszłorocznym Euro we Francji?

Tuż po awansie wszyscy publicyści sportowi i jak to mówi Michał Pol – influencerzy – skupili się, co słuszne, na mankamentach tej kadry. Awans jest, w dobrym stylu, ale jednak z niezbyt mocnej grupy. W niektórych meczach tej kadrze czegoś brakowało, momentami ekipa Nawałki potrafiła nawet w przypadku prowadzenia oddać inicjatywę rywalom. Niedociągnięcia są, zwłaszcza w defensywie, która była tak silną bronią naszego zespołu podczas Euro we Francji. W jaki sposób trener Nawałka powinien przygotować zespół na mundial, by było przynajmniej tak dobrze jak podczas czempionatu Starego Kontynentu?

Nasza kadra ma dwa mankamenty, tak jak wspomniałem wcześniej – gra defensywna – oraz mentalne podejście do niektórych spotkań, czy nawet dokładniej – do sytuacji meczowej w ich trakcie.

Dodatkowo, co nie jest JESZCZE problemem, ale nim będzie tuż po mundialu – zaawansowanie wiekowe naszego zespołu. Średnia wieku pierwszej jedenastki podczas turnieju będzie oscylowało około 30 lat i będzie jedną z wyższych wśród wszystkich ekip. Z jednej strony to dobrze, kadra jest dojrzała, w najlepszym dla piłkarza wieku, są jednostki bardzo doświadczone, ale także młodsi zawodnicy pokroju Zielińskiego, Linettego czy Bereszyńskiego. Dla większości tych zawodników jest to turniej życia, na kolejnym czempionacie w 2020 roku część z tych graczy pewnie już nie zagra, albo będzie pełniło zacznie mniejszą rolę niż dotychczas. To jest na naszą zaletą, ale tu i teraz, do meczów w Rosji. Więcej o tym pisałem w czerwcowym felietonie TUTAJ.

Wracając do defensywy i tzw. mentalu.

Tą pierwszą rzecz stosunkowo łatwo poprawić, zawodzi przede wszystkim zachowanie obrońców przy stałych fragmentach gry, a także w sytuacji kiedy cofamy się zbyt głęboko całą drużyną. Większość z 14 goli zostało straconych właśnie w ten sposób. Drugi gol z Czarnogórą był kwintesencją tego drugiego mankamentu, CAŁA drużyna łącznie z Lewandowskim stała w polu karnym, a mimo to nikt nie pokrył strzelającego rywala. Organizacja gry z biegiem eliminacji coraz bardziej kulała, a z nią gra defensywna. Co mogło to powodować? Rozluźnienie mentalne. Nawet przy prowadzeniu, niemal w każdym meczu, oddawaliśmy totalnie co najmniej na kilkanaście minut inicjatywę rywalom. Pewne schematy, jak rok temu w Arłamowie, można w miarę szybko wypracować, dodatkowo blok obronny, który występuje niemal w tym samym składzie przez całe eliminacje jest wystarczająco zgrany. Zawodzą zwykle jednostki i ich forma meczowa. To wszystko jednak można wypracować i naprawić, podejścia do gry w przewadze, którą się osiągnęło już niekoniecznie. Tak było w pierwszym meczu eliminacji, tak było też w ostatnim spotkaniu. Za szybko myślimy, że mecz już jest wygrany, wtedy zawodzi skupienie, a co za nim idzie – organizacja gry, której rolę tak bardzo podkreśla niemal na każdej konferencji selekcjoner Nawałka. Naprawienie tego mankamentu będzie kluczowe przed mundialem. Tam również jak podczas Euro będzie się liczyć solidna defensywa, a ona pracować na najwyższym poziomie może tylko przy dobrym ustawieniu całej drużyny, ponieważ to cały zespół powinien bronić w myśl nawałkowej teorii.

Czy należałoby dokonać pewnych roszad personalnych? Wydaje się, że nie jest to konieczne jeśli chodzi o pierwszą jedenastkę, natomiast będzie to konieczne w przypadku budowaniu ławki rezerwowych.

Wiele osób zarzuca Nawałce zbyt duży konserwatyzm, nie jest skory to zaskakujących roszad, co z jednej strony można rozumieć – liczy się wynik – który jest celem nadrzędnym. Z drugiej strony nastawiamy się na przeciętność na tle piłkarskich potęg i ustawiamy sobie szklany sufit nad głową. Nadzieje na zmianę postępowania w tej kwestii dało poprzednie zgrupowanie gdzie Nawałka zaryzykował i dał zagrać dwukrotnie debiutantowi Makuszewskiemu. Na placu gry pojawił się też Bednarek, a ostatnio nawet Cionek. Z Czarnogórą i Armenią swoją szansę wykorzystał Bereszyński, który w końcu staje się realnym rywalem do miejsca w kadrze dla Rybusa, Jędrzejczyka (o ile wróci) oraz Piszczka. Jednak taka ilość zawodników to na ten moment troszkę za mało by można było myśleć o szerokiej kadrze. Tak naprawdę nie mamy drugiego stopera na zmianę, gdzie do gry pali się Marcin Kamiński, który gra bardzo solidny sezon w Bundeslidze. W środku pomocy do walki włączył się Góralski, który nieźle prezentuje się w Bułgarii, a i mógł zagrać nawet w niedzielę (był szykowany do zmiany przy stanie 2:1). Dwa bardzo udane wejścia zanotował Wolski, który sportowo w końcu pokazuje, że można go brać pod uwagę w tym zespole, jednak u niego dalej jest obawa o sprawy mentalne, które nie były jego mocną stroną podczas zagranicznych wojaży. Na środku pomocy, bokach obrony czy też skrzydłach jest lepiej niż rok, czy dwa temu. Wchodzą nowi i ten progres w myśleniu Nawałki w tym temacie jest zauważalny. Regres jest jeśli chodzi o napad, co może okazać się kluczowe. Gramy tak naprawdę jednym Lewandowskim, kontuzję znowu leczy Milik (nie wiadomo czy do mundialu wróci z dobrą dyspozycją), natomiast Teodorczyk i Wilczek strzelają coraz mniej, a Stępiński nie wydaje się godnym zmiennikiem w kontekście mundialu.

Czy mecze z Meksykiem oraz Urugwajem zmienią coś w tej kwestii?

Jestem przekonany, że nie. Nawet jeśli Nawałka będzie kogokolwiek nowego testował, to będzie to jeden, maksymalnie dwóch graczy jednocześnie. Skupi się prawdopodobnie na tych, którzy są blisko pierwszej jedenastki czyli Wolskim, Bereszyńskim, Makuszewskim, ewentualnie Cionku. Rewolucji w ciągu tego miesiąca do kolejnego zgrupowania nie będzie. Myślę, że nikt nowy nie pojawi się w tym czasie w kadrze. Dodatkowo należy pamiętać o tym, że to jednak będą bardzo ważne sprawdziany dla tego zespołu i pierwsze za kadencji Nawałki z rywalami spoza Europy. Takich przeciwników będziemy mieć także w Rosji, więc selekcjoner powinien postawić na zgrane karty, by to właśnie one sprawdziły się na tle innej kultury piłkarskiej.

Pamiętajmy także, że warto dać nieco więcej szans obu bramkarzom na zgranie się z linią obrony, która kulała zwłaszcza gdy w bramce był dawno nie widziany tam Szczęsny. Jedna połowa z czterech odpada jeśli chodzi o takowe zgranie w listopadowych spotkaniach, ponieważ w kolejnym meczu od początku zagra Artur Boruc, który pożegna się tym samym z drużyną narodową.

Co będzie wiosną? W przypadku najbliższego zaplecza pierwszej jedenastki mogą być spore przetasowania. Pobyt takich zawodników jak Wolski czy Makuszewski w kadrze uzależniony będzie od dyspozycji w klubach, która za pół roku podczas kolejnego zgrupowania może być zgoła inna.

Wtedy również możemy liczyć na solidnych test-rywali przed mundialem. Sam prezes Boniek potwierdził negocjacje z reprezentacją Brazylii w tym zakresie, jednak szanse na to są niewielkie. Łatwiej będzie zaprosić do kraju jednego z finalistów mundialu pochodzącego z Afryki (mówi się o Egipcie bądź Nigerii) niż ekipę Neymara i właśnie na taki mecz możemy liczyć w marcu. Wszelkie negocjacje zależą oczywiście od rozwiązań podczas losowania, które odbędzie się na początku grudnia na Kremlu. Kadra wróci także na Stadion Śląski gdzie PZPN chciałby sprowadzić Niemców lub Belgów. Przed samym Euro kadra z Arłamowa ma przemieścić się do Krakowa gdzie zagralibyśmy z Węgrami. Takie są plany, jednak do realizacji daleko. Kiedy jak nie wtedy budować ławkę na sam turniej?

Jak obstawiamy?

Oprócz szkieletu kadry – Szczęsny – Piszczek, Glik, Pazdan, Rybus – Krychowiak, Mączyński – Błaszczykowski, Zieliński, Grosicki – Lewandowski, będziemy mieli kilku w miarę solidnych zmienników będących w tej drużynie od dawna (i ostatnio grający): Linettego, Bereszyńskiego, Cionka, Jędrzejczyka (o ile wróci do formy), Fabiańskiego, Makuszewskiego (o ile utrzyma formę) i być może Milika (o ile się wykuruje). To jednak za mało by zwojować stadiony u naszych wschodnich sąsiadów, dodatkowo jest zbyt dużo niewiadomych. Niewykluczone, że do formy i gry w reprezentacji wróci Teodorczyk, a więcej szans otrzyma Wolski. Brakować będzie jeszcze jednego stopera, napastnika, skrzydłowego i defensywnego pomocnika. Takich czterech graczy musi wykreować sztab szkoleniowy spośród zawodników obecnej drużynie. Istnieje jednak obawa, że trenerzy poczekają na rozwój wypadków i „na szybko” wiosną takich graczy znajdą, lecz wtedy może być już za późno.

Mateusz Borek w Misji Futbol na pozycji napastnika w kadrze chciałby zobaczyć Kownackiego, który po przejściu do Sampdorii dorósł i prowadzi do sukcesów drużynę młodzieżową, jednak to będzie możliwe dopiero na wiosnę, kiedy nie będzie kluczowych meczów eliminacyjnych kadry Michniewicza. W przypadku stopera i defensywnego pomocnika Nawałka prawdopodobnie poczeka i sprawdzi czy Kamiński i Góralski utrzymają obecną formę do wiosny. W przypadku skrzydłowych, oprócz Makuszewskiego trzeba będzie sprawdzić Wszołka i Peszke, który zapewne wróci do kadry po kontuzji, tutaj jednak będzie taka sama historia i wiosna dla tych graczy będzie kluczowa.

Wkalkulować należy będzie także urazy, które zapewne się pojawią przed turniejem, wtedy Nawałka musi mieć plan B, lecz na to zapewne będzie za późno, jednak czy to okaże się kluczowe i zgubi selekcjonera przed turniejem jak przed rokiem? Tego dowiemy się w czerwcu, obecna kadra ma potencjał i każdy o tym wie. Są gotowi na sukces, może nawet większy niż we Francji i nie można tego spartolić.

Powodzenia!