Mamrot

Lekki niedosyt. Wielkie nadzieje.

Dzisiejszy dzień jest idealny na podsumowanie sezonu Jagiellonii Białystok. Otóż dokładnie 99 lat temu został rozegrany pierwszy mecz Klubu Sportowego Batalionu Zapasowego 42. Pułku Piechoty, który dzisiaj znany jest wszystkim doskonale pod nazwą Jagiellonia. Jak wyglądała miniona kampania w wykonaniu „żółto-czerwonych”?

Początek był w zasadzie bardzo podobny do tych z wicemistrzowskich sezonów. Zresztą po 15. kolejakch „Jaga” zajmowała 2. miejsce, tracąc 3 punkty do liderującej Lechii. Dość powiedzieć, że miała przewagę 3 punktów nad Piastem Gliwice. Dość sprawnie funkcjonująca maszyna jednak się zacięła, a szalę goryczy przelał wysoko przegrany mecz z Zagłębiem Lubin. Maszyna została gruntownie przebudowana, o czym świadczyło odejście tak kluczowych graczy jak Łukasz Burliga, Przemysław Frankowski czy Karol Świderski. W ich miejsce ściągnięto krakowski zaciąg w postaci Zorana Arsenicia, Martina Kostala i Jesusa Imaza. Ponadto szeregi białostoczan wzmocnili Andrej Kadlec i Stefan Scepović. Runda wiosenna zaczęła się wprawdzie od dwóch zwycięstw, ale potem było tylko gorzej. Dopiero w rundzie mistrzowskiej „Jaga” zaczęła grać na miarę swoich możliwości. Szło jej na tyle dobrze, że punktowo była gorsza jedynie od Piasta Gliwice. Jeśli dodamy awans do finału Pucharu Polski, to pogłoski o dymisji Ireneusza Mamrota należy nazwać kuriozalnymi. Zwłaszcza, że tematu zwolnienia szkoleniowca nigdy nie było.

NAJLEPSZY ZAWODNIK: Taras Romanczuk

Jedyny gracz, który w przekroju całego sezonu nie zawodził. Wiadomo że nie w każdym meczu mu wychodziło wszystko, jednak to on był liderem środka pola i całej drużyny zresztą. Zważywszy na to, że przez wiele lat (od 2013 roku) funkcję kapitana pełnił Rafał Grzyb, to zmiana lidera przeszła wyjątkowo płynnie. W lidze strzelił jednego gola, ale jakże ładnego z Miedzią Legnica. Nie wyzbył się jednak umiejętności strzelania ważnych goli, z których jest znany od kilku sezonów. Bez dubletów z Miedzią Legnica w Pucharze Polski i Rio Ave w eliminacjach do Ligi Europy sezon ten można by było wyrzucić do kosza.

NAJGORSZY ZAWODNIK I ZARAZEM NAJGORSZY TRANSFER: Stefan Scepović

Ten podróżnik piłkarz przychodząc do Polski zwracał na siebie uwagę. Bynajmniej nie z popisów sportowych. Otóż Jagiellonia jest jego 14. profesjonalnym klubem w karierze. Trochę dużo jak na 29-latka. Ba, trochę dużo jak na sportowca ogólnie. W Ekstraklasie zagrał 6 razy – czym więc się wyróżnił? Otóż zupełnie niczym. Przy nim Patryk Klimala wyglądał jak snajper wyborowy. Zapamiętany zostanie z fatalnie przestrzelonego karnego z Cracovią. Z perspektywy całego sezonu było to brzemienne w skutkach pudło. Na domiar złego w meczu z Pogonią w Szczecinie zerwał więzadła krzyżowe, co sprawia że nie zagra do końca kontraktu, który Jagiellonia chce rozwiązać. Zważywszy na jego sytuację, rozwiązywanie takiej umowy jest trochę cebulackie.

NAJLEPSZY TRANSFER: Jesus Imaz

Przyszli koledzy z drużyny?
Przyszli koledzy z drużyny?

Hiszpan na początku niczym się nie wyróżniał. Jak już jednak odpalił to na całego. Strzelanie zaczął w 26. kolejce z Koroną Kielce, a już dziewięć kolejek później miał 10 goli, co pozwoliło mu zostać najlepszym strzelcem w klubie. Spora zasługa w tym, że przełamał (na jakiś czas) klątwę „jedenastek”. Rzuty karne były piętą achilessową „żółto-czerwonych” i bardzo dużo to zespół kosztowało. Gdyby wykorzystał choć jeden rzut karny z dwóch, które ostatnio wykonywał, w Białymstoku znowu można byłoby zobaczyć puchary. Nic takiego jednak się nie wydarzyło.

NAJLEPSZY MECZ – 8. kolejka Jagiellonia Białystok – Cracovia 3:1

Dublet Cilliana Sheridana (!). Bez Tarasa Romanczuka (!!). Cracovia notorycznie biegająca za piłką (!!!). Mecz, który był pod całkowitą kontrolą gospodarzy. Jedyny strzał celny gości zakończył się golem, co jednak w niczym nie zmąciło białostoczan. Nikt wtedy nie spodziewał się katastrofy, jaka wydarzyła się dwa tygodnie później.

NAJGORSZY MECZ – 33. kolejka Zagłębie Lubin – Jagiellonia Białystok 2:0

Może się wydawać, że ta nominacja jest zaskakująca niczym hiszpańska inkwizycja. Trzeba jednak wziąć pod uwagę fakt, że w kompromitujących białostoczan kolejkach nr 10 i 19 drużyna, nieudolnie co prawda, ale się starała. W kwietniowym starciu w Lubinie za to „Jaga” w zasadzie dosłownie przeszła obok meczu. Zero strzałów po pierwszej połowie. Zero! W drugiej połowie osiągnięto sukces w postaci celnego strzału, ale byłoby to na tyle. Jeśli twoim najlepszym rozgrywającym jest Bartosz Kwiecień, to trzeba złapać się za głowę. Ten żenujący spektakl jaki się wówczas rozegrał, został dosyć szybko pokarany. Porażka w finale Pucharu Polski i frajerskie porażki z Lechią i Piastem pozbawiły białostoczan pucharów, do których zabrakło zaledwie jednego punktu.

KANDYDACI NA MŁODZIEŻOWCA

Patryk "Mercedes" Klimala
Patryk „Mercedes” Klimala

W związku z regulacją zmuszającą kluby Ekstraklasy wystawiania co najmniej jednego zawodnika, który nie ukończył 21 roku życia, należy zobaczyć jak na tą pseudoreformę gotowi są w Białymstoku.

Młodzieżowcem w następnym sezonie będzie Patryk Klimala, który niemało zagrał w sezonie minionym. Poza wiekiem nie daje jednak żadnych argumentów, aby go wystawiać w przyszłej kampanii. Tylko jeden gol z zdegradowanym Zagłębiem Sosnowiec to wynik słaby. Przydomek, który dostał na mieście po przedłużeniu umowy, pokazuje że pewne życiowe priorytety mogły (ale nie musiały, oby) się zachwiać. Swoje szanse w tym sezonie dostali też 18-letni Marcin Ozga oraz Maciej Twarowski. Są to niezwykle obiecujący zawodnicy, ale czy dadzą radę już teraz grać regularnie w pierwszym składzie? Jest to mocno wątpliwe. Z wypożyczeń wrócą m.in. Przemysław Mystkowski (Podbeskidzie), Paweł Olszewski, Bartosz Bida (oboje z Wigier Suwałki). Zwłaszcza po Bidzie sporo się oczekuje. Mimo młodego wieku (ledwie ukończył 18 lat), strzelił 5 bramek dla Wigier i walnie przyczynił się do ich utrzymania w 1.lidze. Olszewski zaś może być nadzieją na pozycji prawego obrońcy. Tam jednak będzie musiał rywalizować z Zoranem Arseniciem i Andrejem Kadlecem. Lekko nie będzie.

PERSPEKTYWY NA PRZYSZŁOŚĆ 

Przyszły sezon będzie jubileuszowy. 100-lecie klubu nie zdarza się często. Dlatego celem klubu ma być zdobycie upragnionego Mistrzostwa Polski. O tym kto poprowadzi ten okręt już wiemy. Ireneusz Mamrot zostaje na kolejny sezon, a kapitan zespołu Taras Romanczuk przedłużył umowę do 2023 roku. Wkrótce powinny pojawić się pierwsze wzmocnienia. Najpoważniejszymi kandydatami na ten moment są Maciej Makuszewski i Juan Camara. Za obu należy zapłacić, ale na pozycji skrzydłowego Jagiellonia nie może skąpić. Zwłaszcza, że Arviydas Novikovas przebiera nóżkami do odejścia, a Guilherme grał tam z konieczności (zresztą też może odejść). Najbliższe dni pokażą, w jakim stopniu sprawdzą się te pogłoski.