statystyki_Legia_Piast

Legia Warszawa pewnie pokonuje Piasta Gliwice

W jedynym piątkowym meczu Legia Warszawa pokonała na własnym stadionie Piasta Gliwice 3-1. Mistrzowie Polski od początku do końca kontrolowali to spotkanie. Piłkarze z Gliwic po tym meczu na pewno pozostaną na dnie ligowej tabeli.

W Warszawie panowały dziś tropikalne upały i zawodnicy obu ekip rozpoczęli to spotkanie mając na uwadze ewentualne odwodnienie. Nie forsowali tempa gry, i zwłaszcza goście, skupili się na zabezpieczeniu defensywy. Tak jak przewidywaliśmy, w wyjściowym składzie Mistrzów Polski wystąpił Daniel Chima Chukwu, który we wtorkowym meczu pucharowym zaprezentował się bardzo korzystnie. W dzisiejszym spotkaniu również widać było zaangażowanie w grę tego napastnika, był nawet bliski zdobycia bramki po dośrodkowaniu Nagiego.

W 18. minucie po wybiciu rzutu rożnego przez warszawian, Hebert wybił piłkę prosto pod nogi Dominika Nagiego. Węgier mocno uderzył na bramkę, a Szmatuła nie miał szans na skuteczną interwencję. Nie dość, że „Piastunki” straciły bramkę, to osłabili się minutę później kontuzją Konstantina Vasilieva. Estończyka zastąpił czeski napastnik, Michal Papadopulos. Pomimo straconej bramki, Piast nie zmienił swojej taktyki na to spotkanie i nadal tylko sporadycznie przedzierał się pod pole karne legionistów. W 35. minucie mocno z dystansu strzelał pomocnik z Gliwic- Sasa Zivec, jednak tuż nad poprzeczką.

Drugą połowę spotkania gliwiczanie rozpoczęli z większym impetem, przejmując posiadanie piłki. Nie przekładało się to jednak na sytuacje bramkowe. Legia nie pozostawała obojętna i wyprowadzała kontry, które tworzyły większe zagrożenie niż miarowe ataki Piasta. W 72. minucie mogliśmy oglądać pudło kolejki. Michal Papadopulos dostał podanie po ziemi na piąty metr, uderzył, ale piłkę z bramki wybił Michał Pazdan! Napastnik Piasta był pewny trafienia i wydaje się, że mógł o wiele lepiej przyłożyć się do wykończenia tej akcji.

Jak mawiał klasyk – „niewykorzystane sytuacje się mszczą”. W 79. minucie Jędrzejczyk podał z prawego skrzydła po ziemi przed szesnastkę, a Krzysztof Mączyński precyzyjnie przymierzył tuż obok bezradnego golkipera. Dosłownie kilka sekund później padła kolejna bramka. Po wznowieniu gry z koła środkowego, jeden z obrońców Piasta podał zbyt lekko, piłkę przechwycił Sadiku i podał fenomenalnie do wbiegającego z głębi pola Guilherme. Ten, będąc sam na sam ze Szmatułą, nie miał problemu z wykończeniem akcji.

Piast został stłamszony, ale stać było go jeszcze na honorową bramkę. W 89. minucie Michal Papadopulos wygrał pojedynek powietrzny z Pazdanem i głową wpakował piłkę do siatki po świetnym dośrodkowaniu Josipa Barisicia. W doliczonym czasie Armando Sadiku mógł podwyższyć wynik jednak uderzył w słupek.