europ

Legia odpada z potęgą europejskiej piłki. Koniec marzeń o Lidze Mistrzów.

Kolejny sezon Ligi Mistrzów przed telewizorami dla piłkarzy warszawskiej Legii. Wojskowi nie zdołali odmienić losów dwumeczu i Spartak Trnava melduje się w kolejnej fazie eliminacji Champions League. Piłkarzom Legii nie można było odmówić determinacji w drugiej połowie gry, jednak to było za mało. Głupie faule, czego konsekwencją były dwie czerwone kartki spowodowały, że nie udało się strzelić drugiego gola Słowakom. Trzeba, jednak przyznać, że rywalizację z Mistrzem Słowacji Legia przegrała w pierwszym meczu.

 

Legioniści na rewanż wyszli bardzo zmotywowani. W początkowej fazie meczu Wojskowi próbowali zaskoczyć defensywę rywala kilkoma groźnymi wrzutkami. W 32. minucie Jose Kante zmarnował znakomitą okazję, strzelając prosto w plecy swojego rywala. Na tablicy wyników niezmiennie 0-0. Czas uciekał. W 37. minucie sytuacja Legii jeszcze bardziej się skomplikowała. Marko Vesović zatrzymał swojego rywala nieprzepisowo i otrzymał drugą żółtą kartę. Bardzo idiotyczne zachowanie ze strony Czarnogórca. Ekipa z Warszawy od tej pory musiała grać w dziesięciu. Do przerwy piłkarze Spartaka Trnava mieli kilka sytuacji, jednak żadnej z nich nie zamienili na gola. Gra Legii w pierwszej połowie wyglądała, delikatnie mówiąc dość niemrawo. W drugiej odsłonie gry na boisku zameldował się Cafu. Zmiana ta miała ożywić ofensywę warszawskiej drużyny. Chwilę później Michał Pazdan został zmieniony przez Carlitosa. Warszawiakom nie pozostało nic jak tylko atakować. Legia miała mnóstwo rzutów rożnych, ale po żadnym nie było naprawdę groźnie w polu karnym Spartaka. W 63. minucie nadszedł moment wyczekiwany przez wielu sympatyków polskiej drużyny zgromadzonych na stadionie jak i przed telewizorami. Bardzo dobre dośrodkowanie Carlitosa na bramkę zamienił Inaki Astiz. Do upragnionej dogrywki brakowało już tylko jednej bramki. Legioniści cały czas byli w natarciu. Cztery minuty po zdobyciu gola świetną szansę miał Cafu, jednak Chudy popisał się wspaniałą paradą, broniąc strzał z 14. metra. Gospodarze myśleli już tylko o utrzymaniu obecnego rezultatu, kradnąc skrupulatnie minuty. W 85. minucie fatalny błąd przy wyprowadzeniu piłki popełnił Domagoj Antolić. Zawodnik Spartaka odebrał piłkę Chorwatowi, a ten musiał ratować się faulem. Druga żółta kartka, a w konsekwencji czerwona. Sytuacja gości coraz bardziej się skomplikowała. Piłkarze Mistrza Słowacji w odstępie kilku minut mogli doprowadzić do remisu, jednak byli strasznie nieskuteczni. Sam Jan Vlasko zmarnował dwie bardzo dobre okazje. W 95. minucie piłkę meczową miał Carlitos, jednak jego strzał sprzed pola karnego minimalnie minął lewy słupek bramki. Ostatni gwizdek i sny o Lidze Mistrzów trzeba odłożyć na kolejny rok. Szkoda tylko, że Legia odpadła z rywalem, z którym teoretycznie nie powinna mieć problemów. Trzeba powiedzieć otwarcie: Bałkański projekt nie odpalił. Bardzo trafnie skomentował to Krzysztof Stanowski, pisząc na swoim Twitterze, że „Legia odpada z eliminacji Ligi Mistrzów po walce z klubem, który maluje trawę na zielono.”