statystykijaga

Lechia wygrywa i dogania czołową czwórkę

Jagiellonia przegrała z Lechią i oddala się od miejsc pucharowych. Lechia po przerwie zaczęła grać znacznie lepiej i za sprawą wprowadzonego na boisko z ławki Zwolińskiego ograła białostoczan 2:1.

Jagiellonia od początku spotkania ruszyła na rywali i to ona doszła do pierwszych dobrych sytuacji w tym spotkaniu. Po błędzie Tobersa na samym początku meczu, do siatki Kuciaka trafił Imaz, na szczęście dla gości był spalony.

Kuciak bronił, Lechia chciała kontrować, a Jagiellonia miała najczęściej piłkę, szczególnie aktywny w barwach miejscowych był na skrzydle Makuszewski, szarpiąc co akcję do przodu. Gdańszczanie odgryźli się w tej części spotkania tylko raz. Po dobrym podaniu najlepszego w ich szeregach wśród graczy z pola Ze Gomesa, zablokowany został Jaroslav Mihalik.

Gdy wydawało się, że drużyny zejdą na przerwę z bezbramkowym remisem padła bramka. W trzeciej minucie czasu doliczonego do pierwszej połowy, Makuszewski wypatrzył na skrzydle Imaza, ten dośrodkował w pole bramkowe, a tam był już Puljic, który zdobył głową swą trzecią bramkę w sezonie.

Pokerową zagrywką po przerwie popisał się trener Piotr Stokowiec wpuścił nowych piłkarzy do ofensywy. Paixao zagrał do Ze Gomesa ten idealnie dośrodkował, a potężnym wolejem akcję wykończył, wprowadzony chwilę wcześniej Zwoliński.

Jagiellonia próbowała się odgryźć, przez kolejne pięć minut Lechia nie mogła wyjść ze swojej połowy, ale bramka jednak nie padła. Lechia przejęła inicjatywę. Kolejne sytuacje znajdował Zwoliński. Mógł strzelić dwa kolejne gole. W 71. minucie wreszcie trafił do siatki, niestety dla niego z pozycji spalonej. Chwilę później w 74. minucie idealne podanie Makowskiego za plecy obrońców, Zwoliński przyjął piłkę i na pełnym spokoju skierował ją do siatki.

Jagiellonia mogła wyrównać w doliczonym czasie gry. Prykril strzelił na bramkę rywali, a głową z pustej bramki futbolówkę wybił Tobers. Mecz zakończył się wygraną Lechii, która dogoniła czołówkę walczącą o puchary.