pucharpolski

Lechia w finale!

W drugim rozegranym meczu półfinałowym Lechia Gdańsk pokonała Raków Częstochowa 1:0 i awansowała do finału. Tak więc 2. maja na Stadionie Narodowym będziemy świadkami ciekawie zapowiadającej się konfrontacji Lechii z Jagiellonią.

Spotkanie Rakowa z Lechią zapowiadało się interesująco wszak częstochowianie mieli u siebie na rozkładzie zespoły Lecha i Legii. Każdy z mieszkańców Częstochowy ostrzył sobie zęby na wyeliminowanie gdańszczan, ale niestety musiał obejść się smakiem. Spotkanie rozpoczęło się od ataków zawodników Rakowa, a konkretnie od strzału Niewuliusa w poprzeczkę. Raków w tej części meczu przeważał, ale to lechiści objęli prowadzenie po dośrodkowaniu Haraslina, na dwa razy strzelał Sobiech z główki, za pierwszym razem Szumski wybronił, ale przy dobitce, do której doczołgał się wspomniany Sobiech, był bezradny, okupując to kontuzją głowy przez kopnięcie Kasperkiewicza przy próbie wybicia. Lechia nie była finezyjna, ale pragmatyczna i skuteczna do bólu, czyli do czego przyzwyczaili nas w Ekstraklasie. Zawodnicy Lechii jeżdzili na przysłowiowych tyłkach i pomimo dwóch sytuacji zawodników Rakowa – Schwarza i Kuna – Alomerovic wyszedł obronną ręką. Łukasik harował na boisku niesamowicie co doprowadziło do urazu tego zawodnika, jak i żółtych kartek dla jednych i drugich. Mieliśmy klasyczny mecz walki. Po stronie gospodarzy Listkowski próbował się odgryźć, jednak bezskutecznie. Jak był to ważny mecz dla trenera Stokowca mogliśmy przekonać się po wymuszonej zmianie Sobiecha. Jakub Arak, który go zmienił nie realizował założeń w postaci taktyki i nieustępliwości w boiskowej walce, więc został zmieniony na Patryka Lipskiego, który też nie wywiązał się z powierzonych mu zadań i na placu gry zdążył zameldować się Vitoria.

Druga odsłona to przede wszystkim dobry początek dla Lechii, strzał Mladenovicia oraz akcja Joao Nunesa. Dopiero po kwadransie drugiej odsłony obudził się Raków i nawet strzelił bramkę, lecz Schwarz zagrał wcześniej piłkę ręką i sędzia słusznie bramki nie uznał. Po stronie zawodników z Gdańska sytuację miał Michał Nalepa, ale minimalnie chybił, później jeszcze w poprzeczkę trafił Kun, lecz Almerović mógł odetchnąć w tej sytuacji. Do końca meczu wynik nie uległ zmianie pomimo prób jednej jak i drugiej drużyny to Lechia została finalistą, pierwszy raz od 1983 roku. Zawodnicy Rakowa kończą z kolei piękną przygodę z tegorocznymi rozgrywkami Pucharu Polski po meczu pełnym walki, emocji i zwrotów sytuacji.