statystyki

Lechia przerywa zwycięską passę Wisły i inkasuje komplet punktów

W zaległym meczu 6 kolejki PKO BP Ekstraklasy Wisła Kraków, musiała uznać wyższość Lechii Gdańsk, przebywając drogę z nieba do piekła, wychodząc na prowadzenie i ostatecznie przegrać 1:3 (1:1). Dla gości bramkę strzelili kolejno : Michał Nalepa, samobójczą bramkę zanotował Maciej Sadlok, a karnego pewnie na bramkę zamienił niezawodny Flavio Paixao. Pierwszą,  a zarazem honorową bramkę dla gospodarzy zdobył Jean Carlos.

Mecz od początku stał na wysokim poziomie, akcja szła zarówno w jedną jak i drugą stronę. Pierwsi zaczęli Wiślacy. W 20 sekundzie spotkania, po dośrodkowaniu z lewej flanki Abramowicza do główki doskoczył Forbes, niestety na nieszczęście gospodarzy minimalnie chybił. W 8 minucie do ataku przeszła Lechia, swojego szczęścia z dalszej odległości próbował Omran Haydary, jednak jego zamiary pokrzyżował dobrze interweniujący Michał Buchalik. Wisła nie pozostawała dłużna, chwilę potem po indywidualnej akcji w sytuacji sam na sam z Dusanem Kuciakiem, ledwie w boczną siatkę trafił Yeboah. Nie minęło pięć minut , a Zhukov niskim strzałem z dystansu chciał zaskoczyć bramkarza gości, który i tym razem nie skapitulował. Jednak kwadrans później musiał uznać wyższość Jeana Carlosa, który pięknym rajdem z lewej strony łamiąc do środka minął dwóch rywali, a bezradny Dusan Kuciak mimo próby interwencji, bezradnie mógł spoglądać jak piłka wpada w lewy róg bramki. Lechia odpowiedziała szybko, bo po pięciu minutach, po wrzutce Jarosława Kubickiego, dobrze w polu karnym znalazł się Nalepa i strzałem głową pokonał Buchalik, który mógł lepiej zachować się w tej akcji. Do przerwy wynik nie uległ zmianie.

Drugą połowę fatalnie zaczęła Wisła, w 54 minucie po wrzutce z lewej strony Conrado, pechowo interweniujący Maciej Sadlok skierował piłkę do własnej bramki, tym samym Lechia wyszła na prowadzenie. W 64 minucie z dystansu wynik spotkania, na korzyść Wisły próbował zmienić Zhukov, ale jego strzał wylądował nad poprzeczką bramki Dusana Kuciaka. W 67 minucie sędzia Tomasz Kwiatkowski wskazał na „11” metr i przyznał karnego dla Lechii, gdyż w polu karnym piłkę ręką zatrzymał Sadlok, dla którego okazał się to bardzo pechowy występ. Karnego na bramkę pewnie zamienił niezawodny Falvio Paixao, wyprowadzając Lechię na prowadzenie 3:1. Mimo dokonanych zmian i groźnej sytuacji młodego Buksy, wynik nie uległ zmian, a Lechia mogła cieszyć się z kompletu punktów. Po przerwie związanej z reprezentacją Wisła Kraków zmierzy się z liderem Rakowem, a Lechia podejmie u siebie Śląsk Wrocław.