statystykistmlpo

Lech zawiódł w Mielcu

Szalona końcówka spotkania Lecha nie pozwoliła poznaniakom odrobić strat do Stali Mielec. Mecz zakończył się remisem 1:1, mimo że Lech strzelił także drugiego gola.
Od początku spotkania niespodziewanie to gospodarze mieli inicjatywę i lepiej prezentowali się przeciwko wyżej notowanemu rywalowi. Stal grała wysoko, a Lech nie mógł poradzić sobie z jej pressingiem. Swoją przewagę gracze Leszka Ojrzyńskiego udokumentowali w 27. minucie, kiedy to obrońcy Lecha zgubili Prokicia w polu karnym, a ten świetnym wyskokiem wbił piłkę do siatki. Gol tylko nakręcił gospodarzy, którzy raz za razem atakowali bramkę Bednarka, Lech po tym ciosie miał problemy by się podnieść.
Druga połowa i ponownie początek dla Stali. Stałe fragmenty gry to było coś czym mielczanie straszyli Kolejorza. Dośrodkowanie z rzutu rożnego na gola niemal zamienił Zjawiński. Napastnik uderzył piłkę głową, a ta odbiła się od słupka bramki Bednarka. Niewykorzystana okazja mogła się zemścić już kilka minut później, kiedy po analogicznej sytuacji, ale pod drugą bramką, piłkę do siatki nieco szczęśliwie wbił Ishak. Szczęśliwie bowiem napastnik został trafiony futbolówką po interwencji Flisa. Gol nie został jednak uznany. System VAR wykazał, że atakujący ekipy gości odbił piłkę ręką.

Stal traciła z biegiem spotkania kontrolę nad nim, jednak była w stanie się odgryzać Lechowi, np. Prokić otrzymał kolejną dobrą piłkę z bocznej strefy boiska, lecz jego strzał pewnie obronił Bednarek. Goście odrobili straty dopiero w 87. minucie, kiedy udało im się doprowadzić do wyrównania. Po sporym zamieszaniu w polu karnym Stali piłka trafiła do Tiby. Ofensywny gracz Lecha momentalnie huknął i trafił do siatki.

Tuż przed końcowym gwizdkiem sędziego Lech miał jeszcze dwie szanse na zdobycie gola. Najpierw w poprzeczkę trafił Ishak, a już w doliczonym czasie gry po uderzeniu głową słupek obił Hubert Sobol.