statystyki

Lech przegrał na zakończenie rundy…

Lech Poznań po raz kolejny zagrał beznadziejni i przegrał, tym razem lepsza okazała się Wisła Kraków. Goście wygrali w Poznaniu 1:0, a kluczowym okazały się gol Błaszczykowskiego i obrony Lisa.

Początek spotkania to bardzo słaba i chaotyczna gra z obu stron, niemal dwa kwadranse trwało przepychanie się w środku pola i dopiero w okolicach 25. minuty zobaczyliśmy pierwsze składne akcje. Najpierw w boczną siatkę uderzył Szot, Lech odpowiedział ładną kontrą i uderzeniem nad poprzeczką Awwada.

Dobre zawody grał Tiba, który kilka razy dawał otwierające podania do kolegów z drużyny, jednak bez skuteczności w postaci bramek.W 42. minucie Lech dostał nawet rzut karny od sędziego, gdy Klemenz zablokował ręką strzał Tiby, ale po analizie VAR arbiter słusznie zmienił zdanie. Chwilę później Lech przeprowadził kapitalną akcję, Ramirez zagrał podcinką do Puchacza, ten wystawił piłkę Moderowi, a ostatni mecz w Lechu pomocnik uderzył w sam środek bramki. Wreszcie w doliczonym czasie bramkarz Wisły odbił jeszcze futbolówkę po strzale Awwada oraz dobitkę głową Tiby.

Po przerwie Lech ruszył z animuszem. Dwie bardzo dobre okazje wypracował Puchacz, ale w obu przypadkach strzały były słabe. W 60. minucie świetną indywidualną akcją popisał się Awwad, Izraelczyk minął dwóch rywali, stanął oko w oko z Lisem, jednak z ostrego kąta ciężko było mu umieścić piłkę w siatce, a świetną interwencją popisał się Lis.

Powiew świeżości w poczynania gości z Krakowa wniósł wchodzący na boisko Błaszczykowski, który po wyleczeniu kontuzji znów znalazł się w kadrze meczowej. W 66. minucie Wisła oddała pierwszy celny strzał w meczu – Bednarek bez problemu złapał piłkę po uderzeniu Yeboaha, ale już dwie minuty później goście niespodziewanie cieszyli się z prowadzenia. Lech wyprowadzał akcję, ale po zagraniu Bednarka do Krawieca Ukrainiec źle przyjął piłkę. Wisła ją przejęła, Błaszczykowski rozegrał ją z Brown Forbesem i strzałem od słupka zdobył bramkę.

Lech rzucił się do odrabiania strat, mimo dobrych okazji jednak nie udało mu się strzelić bramki, ponieważ w Wiśle świetnie spisywał się bramkarz Mateusz Lis, który jest wychowankiem Lecha Poznań. Wisła dowiozła wygraną do końca, a trener Hyballa ma wreszcie czas na spokojną pracę.