statystykilech

Lech dalej fatalny, ale szczęśliwie w ósemce

Mecz dla obu drużyn toczył się o sporą stawkę, jaką była gra w grupie mistrzowskiej przez ostatnie 7 kolejek tego sezonu. Jagiellonia wygrał 2:0 po dwóch golach Imaza, ale Lech dzięki wynikom w innych meczach również zagra z najlepszymi.

Mecz rozpoczął się od akcji Jagiellonii, lecz kolejną pechową kontuzję zaliczył następny z ofensywnych graczy drużyny z Białegostoku – Arvydas Novikovas.  Już w 8. minucie został sfaulowany przez Kamila Jóźwiaka i tak nieszczęśliwie upadł na murawę, że doznał poważnej kontuzji ręki. Początek meczu wyglądał tak, jakby nikt nie chciał nikomu zrobić krzywdy, bo remis satysfakcjonował obie drużyny. Zwłaszcza, że zapewne piłkarze wiedzieli o wyniku z Lubina, gdzie Wisła Kraków dość szybko straciła dwie bramki.

Bardzo słaba i niciekawa pierwsza połowa miała bowiem jeden mocniejszy akcent – już w doliczonym czasie. W polu karnym Lecha piłka dość przypadkowo trafiła w rękę Thomasa Rogne, a sędzia Bartosz Frankowski odgwizdał karnego. Z 11 metrów pięknie podcinką uderzył Jesus Imaz.

W drugiej połowie too Jagiellonia dalej miała pełną kontrolę nad tym spotkaniem. W 49. minucie z bliska mógł podwyższyć na 2-0 Taras Romanczuk, ale został zablokowany. Nikt za to nie potrafił zablokować 11 minut później Imaza, gdy po rzucie rożnym i zagraniu piłki przez Ivana Runje znalazł się tuż przed bramką Lecha. Poznaniacy mieli wcześniej jedną sytuację na wyrównanie, gdy po dośrodkowaniu Darko Jevticia z bliska główkował Nikola Vujadinović. Marian Kelemen zdołał jednak zbić piłkę na poprzeczkę.

Im bliżej było końca meczu, tym bardziej Lech był bezradny. Dojechał jednak do pierwszej „ósemki”, ale z taką grą nie ma szans na włączenie się do walki o puchary.