statystyki

Król Igor Angulo

Zarówno Korona Kielce jak i Górnik Zabrze na dzisiejszy mecz mogły wystawić rezerwy – wynik spotkania i tak już by nic nie zmienił w ligowej tabeli. Mimo to obaj trenerzy postawili na sprawdzone nazwiska. Sobota, 15:30 pogoda też nie dopisała Zapowiadało się prawdziwe spotkanie dla koneserów. 

W pierwszych minutach na boisko wiało nudą. Górnik wyszedł trójką środkowych obrońców, przez co nie potrafił stworzyć sytuacji. Korona natomiast nie potrafiła się przebić przez obronę Zabrzan. Zbawienna dla spotkania okazała się kontuzja Anarsona. Islandczyka zastąpił Kamil Zapolnik, a Górnik przeszedł na ustawienie 4-4-2. Goście zaczęli tworzyć groźne sytuacje. Blisko zdobycia bramki byli: Zapolnik, Jimenez, Gvilia i ponownie Zapolnik. Za każdym razem w bramce Korony górą był żegnający się dziś z Kielcami Michał Miśkiewicz. Gospodarze w pierwszej części odpowiedzieli strzałami Jukicia, Tamma i Petraka. Nie zamierzamy jednak pisać jakiej to jakości były strzały. Do przerwy niestety nie oglądaliśmy bramek.

Druga połowa spotkania podobnie jak pierwsza przebiegała po myśli Górnika Zabrze z tą różnicą, że tym razem goście potrafili udokumentować własną przewagę. W 70. minucie Igor Angulo uderzył z rzutu wolnego, piłka musnęła jednego z zawodników gospodarzy i wpadła do siatki. Chwilę potem wynik podwyższył wprowadzony chwilę wcześniej Rafał Wolsztyński. Dzieła zniszczenia na Koronie dokonał najlepszy strzelec tego sezonu Lotto Ekstraklasy – Igor Angulo. 0:3 to i tak bardzo niski wymiar kary dla gospodarzy, którzy dziś byli już na wakacjach. Górnik natomiast może bardzo namieszać w przyszłym sezonie, jego gra może się podobać.