yekeyeke

Koroniarze znów zapunktują w meczu z pucharowiczem?

W niedzielny wieczór Korona rozegra trzeci mecz w tym tygodniu. Do Kielc na żółto-czerwone derby przyjeżdża Jagiellonia Białystok.

W przeciągu ostatnich 7 dni morale i pewność siebie piłkarzy z Podlasia z pewnością spadły – Jaga przegrała najpierw z Sandecją, a później w pucharze z Zagłębiem Lubin. W tych meczach dobitnie było widać zauważalny już wcześniej problem ze skutecznością. „Tego aspektu [wykończenie – red.] w treningu nie brakuje. Kwestia jest taka, że w meczu jest większa presja i deficyt czasu na podjęcie kluczowych decyzji. Przede wszystkim trzeba jednak zachować zimną krew. W treningu nie ma tej presji. Nigdy nie da się w pełni odwzorować warunków meczowych. Czasami jest tak, że zespół nie stwarza sobie praktycznie szans, a strzela i wygrywa. Czasem wręcz na odwrót. Zespół dominuje, a przegrywa. Wierzę w to, że się odblokujemy. Zespół jest świadomy tego, co musi poprawić”– wyjaśnia Ireneusz Mamrot.

Opiekun Jagiellonii o swoim rywalu wypowiadał się następująco: „Media znów stworzyły otoczkę, w której to Korona kolejny raz będzie faworytem do spadku. Rzeczywistość znów okazała się inna. Mają mocny zespół, pierwszego meczu z Zagłębiem też wcale nie musieli przegrać. W każdym następnym spotkaniu grają coraz lepiej. Na pewno ich atutem jest gra ofensywna. Nie kalkulują, nacierają na rywala. Nie myślą tylko i wyłącznie o tym, żeby nie przegrać. Oczywiście, jak każdy zespół mają swoje wady, ale przede wszystkim to drużyna, która ma waleczny charakter, a dodatkowo kilku zawodników, którym nie brakuje umiejętności”

A Koroniarze? Znów zaskakują wszystkich. Remisy z pucharowiczami, pewne zwycięstwo nad Cracovią, pechowa porażka z Zagłębiem Lubin. Do tego doszedł awans w Pucharze Polski po zwycięstwie po dogrywce z Zagłębiem Sosnowiec.

Każda wygrana napędza jeszcze bardziej. Radości nie brakuje, bo wiadomo, jak to wyglądało z Zagłębiem – dogrywka, warunki atmosferyczne, przerwany mecz. Fajnie, że zwyciężyliśmy i mam nadzieję, że w niedzielę będzie tak samo.” – tłumaczy Łukasz Kosakiewicz.

I dodaje: „Podchodzimy do tego meczu tak jak do każdego. Na pewno nie zabraknie respektu, ale też pewności siebie. Gramy fajnie w piłkę i nie mamy czego się obawiać

Koroniarze z nikim innym nie mierzyli się w lidze tak często jak z Jagiellonią. Bilans jest jednak korzystniejszy dla drużyny z Podlasia – wygrała ona 16 potyczek, przy 11 zwycięstwach Korony. Obie drużyny 8 razy dzieliły się punktami. Co więcej, kielczanie nie wygrali żadnego z ostatnich 5 meczów przeciwko Jagiellonii – uda się to dzisiaj?