24.02.2018 Cracovia Kraków - Legia Warszawa 24. kolejka LOTTO Ekstraklasa. Stadion Cracovii, Kraków.

Kompromitacja! Mistrz Słowacji lepszy od Legii

Legia po wyeliminowaniu w pierwszej rundzie Cork City trafiła na mistrza Słowacji – Spartak Trnava. Los chciał, aby pierwszy mecz pomiędzy tymi drużynami został rozegrany w Warszawie. W składzie mistrzów Polski dziś bez niespodzianek. W ataku dwie nowe strzelby: Carlitos i Kante.  Martwić mogło jedynie ustawienie z trójką obrońców, które dotąd nie przynosiło efektów. Radoslav Latal, szkoleniowiec Spartaka także swoim ustawieniem nie zaskoczył. Warto dodać, że w środku pola zagrali dwaj znani z naszej ligi piłkarze: Grendel i Sloboda.

Faworytem tego spotkania bez dwóch zdań była warszawska Legia. Lepiej to spotkanie rozpoczął jednak Spartak. W 3. Minucie prostopadłe podanie dostał Egho, który wyłożył piłkę na jedenasty metr. Dopadł do niej Jirka, ale fatalnie przestrzelił. Było to pierwsze ostrzeżenie dla mistrza Polski. Kilka minut po fatalnym strzale Jirki, znów Spartak był blisko zdobycia bramki. Po dośrodkowaniu w pole karne głową uderzył Egho, ale piłkę instynktownie odbił Malarz.

W 15. Minucie Legii już  nic nie uchroniło przed stratą gola. Jirka ośmieszył Kante zakładając mu siatkę i zagrał do Grendela. Były piłkarz m.in. Górnika Zabrze świetnie uderzył z około 20. Metrów i pokonał Arkadiusza Malarza. Spartak wyszedł na prowadzenie całkowicie zasłużenie.

Po stracie gola Legia wydawała się bardzo zaskoczona. Zawodnicy nie ruszyli natychmiast wściekle do ataku, czego moglibyśmy się spodziewać. Wymieniali oni natomiast podania między sobą, nie zdobywając terenu. Coś szarpać próbował Carlitos, ale było to zdecydowanie za mało. Najgroźniej pod bramką Spartaka było w momencie, gdy po dośrodkowaniu Szymańskiego piłkę do własnej siatki mógł wpakować Egho.

Groźny strzał zdołał oddać także Astiz, ale Chudy bardzo dobrze zachował się w bramce. Spartak bardzo mądrze się bronił, ale także kontrował. Blisko podwyższenia wyniku był Jirka, ale uderzył nad poprzeczką. Wynik do przerwy się już nie zmienił.

Druga połowa w wykonaniu Legii nie była lepsza. Gospodarze byli groźni głównie ze stałych fragmentów gry. Z rzutu wolnego próbował Carlitos, ale Chudy spokojnie złapał piłkę. Gdy już groźnie robiło się po akcji, to zabrakło strzału. A Spartak? Spartak robił swoje. Blisko fenomenalnego gola był Totha, ale jego strzał przeleciał obok słupka bramki Malarza.

W 83. Minucie Egho mógł podwyższyć wynik spotkania. Minął on Astiza i Malarza, ale spudłował w sytuacji sam na sam pustą bramką. 10. Minut później nic już jednak nie powstrzymało Spartaka przed zdobyciem drugiego gola. Przed Astiza wskoczył Vlasko i przelobował Arkadiusza Malarza.

Dwie minuty później sędzia zagwizdał po raz ostatni. Legia skompromitowała się przegrywając u siebie z mistrzem Słowacji. Gole w tym spotkaniu zdobywali zawodnicy, którzy w Ekstraklasie sobie nie poradzili: Erik Grendel i Jan Vlasko.