Missing image

Karny ratuje przed kompromitacją. Piast wyszarpuje punkty Wiśle Płock

Michał Żyro strzelając bramkę z rzutu karnego w doliczonym czasie gry uchronił Piasta nie tylko przed porażką. Uchronił przed kompromitującym „rekordem” – gdyby gliwiczanie przegrali ten mecz, zaliczyliby najgorszy start ze wszystkich drużyn Ekstraklasy w XXI wieku. Mistrz Polski sprzed dwóch sezonów, pucharowicz.

Jedyna drużyna bez zwycięstwa w lidze, gdzie jest trzech beniaminków, a wśród nich Warta Poznań, czy Stal Mielec. Bilans 0-2-6. Tak, można sporo zwalać na „pecha”. Piast w wielu meczach bynajmniej nie jest drużyną gorszą, a nawet wręcz przeciwnie. Tak, tylko w pierwszej połowie piłka dwukrotnie po strzałach gospodarzy obiła poprzeczkę. NO ALE CO Z TEGO?

Na początku drugiej połowy Piast w końcu wyszedł na prowadzenie. NO ALE CO Z TEGO? 10 minut, dwa rzuty rożne, dwa gole środkowych obrońców. Bach, płocczanie prowadzą w Gliwicach. Nie pomogli też sędziowie – bramka numer dwa nie powinna paść, bo rzutu rożnego po prostu być nie powinno – w akcji, w której goście wywalczyli róg, sędzia boczny powinien podnieść chorągiewkę w górę i zasygnalizować spalonego. No niestety tego nie zrobił. No i tutaj wychodzi ten problem z VARem – niby bramki być nie powinno, jednak spalonego nie było stricte w sytuacji bramkowej, więc do tego momentu cofnąć się nie mogą. A szkoda.

Piast był lepszy, był, był, no i w końcu się udało, kiedy wszyscy już stracili nadzieję, Zbozień powalił Steczyka w polu karnym. Do piłki podszedł Żyro i uratował Piastowi punkt. Czy będzie to moment zwrotny dla gliwiczan? Ciężko powiedzieć. Na pewno jednak gliwiczanie uratowali się przed kompromitacją, jaką byłoby zostanie najgorszą druzyną ligi w XXI wieku po 8 kolejkach – a pamiętamy, jakie „ananasy” potrafiły grać na ekstraklasowych boiskach.