JAGZAG

Grają w kratkę, choć nie powinni

Starcie Jagiellonii Białystok z Zagłębiem Lubin to pojedynek między 9. a 10. drużyną w ligowej tabeli. Obecna lokata jest mocno rozczarowująca dla jednych, jak i drugich. Zwłaszcza dla gospodarzy, którzy mieli walczyć o Mistrzostwo Polski. Zresztą „Jaga” w ligowym zestawieniu jest w grupie spadkowej po raz pierwszy od kiedy w niej grała w 2016 roku. To mocno świadczy o zjeździe, który białostoczanie dokonują w ostatnich miesiącach.

Ireneusz Mamrot, który często powołuje się na brak szczęścia, mógł śmiało powołać się na ten argument po meczu w Bełchatowie. Pechowy samobój Wójcickiego i fatalny błąd Kwietnia zaważył na porażce z Rakowem Częstochowa. Cieszyć się można z niezłego występu Bartosza Bidy, okraszony golem zresztą. Jest to dobra informacja nie tylko dla Jagiellonii, ale również dla Czesława Michniewicza, który czekał z utęsknieniem zapewne na powrót do wysokiej dyspozycji 18-latka. Nie zmienia to faktu, że w zasadzie poza dobrym wprowadzeniem Klimali i Bidy Ireneusz Mamrot nie ma w zasadzie argumentów, aby kontynuować z nim współpracę w przyszłości. Zjazd drużyny z Białegostoku jest tak ewidentny, że argumenty typu zabrakło szczęścia, kibiców trochę śmieszą, trochę smucą.

Zagłębie w minionej kolejce przełamało kiepską passę 3 meczów bez wygranej. Pokonanie Górnika Zabrze nie sprawiło lubinianom większych kłopotów. Cieszyć może kolejny gol Bartosza Białka, który rośnie na rewelację końcówki tego roku z Ekstraklasą. Wprawdzie nie należy jeszcze zbytnio rajcować się występami gościa, który miesiąc temu był znany co najwyżej rywalom rezerw Zagłębia, ale to dobrze, że 18-letni Polak potrafi wygrać rywalizację ze Słoweńcem, który miał zawojować ligę, a zupełnie mu to nie wychodzi. W tak zwanym międzyczasie, lubinianie zagrali w Gdańsku mecz w ramach 1/8 finału Pucharu Polski. Pluć w brodę mogą gracze Martina Seveli, bo do przerwy prowadzili z Lechią 2:0, aby ostatecznie przegrać 2:3, a to wszystko w odstępie zaledwie 10 minut. Jeśli celem zarządu Zagłębia nadal są europejskie puchary, to nie pozostaje nic innego, jak współczuć Martinowi Seveli.

Początek meczu o godzinie 15:00. Sędzią głównym tego spotkania będzie Tomasz Kwiatkowski.