statystyki

Górnik gromi Bruk-Bet i goni czołówkę!

Drużyny, które ostatnie ligowe punkty zdobyły jeszcze w poprzednim roku, na pewno chciałyby zatrzeć złe wrażenie jakie zostawiły po sobie przegrywając solidarnie swoje spotkania w poprzedniej kolejce.

Pierwsi zaatakowali piłkarze Górnika, popędzili lewa strona boiska, lecz ich akcje nieprzepisowym zagraniem ręką przerwał obrońca drużyny przeciwnej Gabriel Matei. Dośrodkowania próbował także Rafał Kurzawa, ale tym razem trafił w mur i nie stworzył tym samym większego zagrożenia pod bramka przeciwnika. Zabrzanie kontynuowali ataki lewa strona boiska w swoim stylu szybkimi, długimi podaniami próbując stworzyć zagrożenie, jednak z mizernym skutkiem. Termalica nie czekała długo z odpowiedzią, już w 8. minucie Guba próbował pokonać Tomasza Loskę, ale piłka minęła prawy słupek. Później spadło tempo gry, natomiast żaden z zespołów nie potrafił zdominować środka pola i widzieliśmy więcej walki niż przemyślanych podań w tej strefie boiska.

Górnik jednak po dwóch kwadransach gry złamał obronę rywali, po wznowieniu gry przez Tomasza Loskę Górnicy potrzebowali zaledwie 5 podań by wejść w pole karne przeciwnika, a Angulo płaskim podaniem odnalazł Wolsztyńskiego w polu karnym, ten mierzonym strzałem z pięciu metrów nie dal żadnych szans na interwencje byłemu bramkarzowi Legii i otworzył wynik spotkania. Po stracie bramki piłkarze Bruk-Betu odważnie ruszyli do ataku, starali się jak najszybciej wyrównać wynik spotkania, ale brakowało dokładności przy ostatnim podaniu i do końca pierwszej polowy nie stworzyli większego zagrożenia.

Drugą część spotkania piłkarze Bruk-Betu rozpoczęli biernie, nie mieli pomysłu jak przedostać się w pole karne rywala. Przeciwnicy skutecznie kontrolowali grę i hamowali ich zapędy, czekając na okazje do kontry. Ta nadążyła się już w 53. minucie, kiedy po wymianie kilku podań Wolsztyński dograł piłkę do Rafała Kurzawy, który przebiegł z nią kilkanaście metrów i oddal mocny mierzony strzał na bramkę Jana Muchy, zdobywając tym samym swojego trzeciego gola w najwyższej klasie rozgrywkowej. Następstwem straty drugiej bramki był całkowity brak zaangażowania podopiecznych Macieja Bartoszka, zaczęli uciekać się do fauli w konsekwencji po żółtym kartoniku otrzymali Guba i Matei. Chwile później chcąc zmienić obraz meczu trener popularnych „Słoników”, zareagował dwoma zmianami. Plac gry opuścili Bartosz Śpiączka i Roman Gergel.

Górnik wciąż cofnięty wciągał przeciwników na własną polowe i wyprowadzał szybkie kontrataki, z lewej strony boiska znalazł się reprezentant Polski Rafał Kurzawa, który płaskim, mierzonym dośrodkowaniem zagrał piłkę w stronę Wolsztyńskiego, lecz ten nie potrafił skutecznie sfinalizować akcji i jego strzał trafił prosto w ręce bramkarza. Następna okazja na podwyższenie prowadzenia przez podopiecznych Marcina Brosza pojawiła się już w 72. minucie spotkania. Kurzawa pokazał, że nie bez powodu jest najlepszym asystentem w naszej lidze i przez pół boiska dokładnie podał wprost pod nogi Damiana Kądziora, który znalazł się sam na sam z bramkarzem gości i ustalił wynik spotkania na 3:0.

Górnik Zabrze pewnie, w swoim stylu wygrał spotkanie z zajmującą przedostatnie miejsce w tabeli drużyną Bruk-Betu, której brakowało wszystkiego od pomysłu na grę, po szczelna obronę. Jeśli Państwo Witkowscy chcą myśleć dalej o klubie w Ekstraklasie muszą wyciągnąć wnioski po tym fatalnym spotkaniu.