CRAXA

Gang Lettieriego chce zdobyć kolejny skalp

Być kibicem Korony Kielce to w ostatnim czasie znaczy chodzić z głową dumnie podniesioną. Drużyna pokonuje każdego kto akurat wejdzie jej w drogę, bez problemów zameldowała się także w półfinale Pucharu Polski. Żyć nie umierać, krótko mówiąc.

Trenerowi Lettieriemu daleko jednak do zachwytów. Szkoleniowiec Korony w tygodniu bardzo denerwował się na to, że jego zespół w ostatnim czasie po prostu nie ma gdzie trenować. To jest problem, który powraca do Kielc cyklicznie. Zawsze w momencie mocniejszego ataku zimy drużyna zaczyna mieć problem z planowaniem treningów, bo Koronie brakuje boiska treningowego z podgrzewaną płytą. Na podobny problem swego czasu narzekał także były trener poniedziałkowych rywali kielczan – Jacek Zieliński. W Cracovii także nawierzchnia treningowa często pozostawiała wiele do życzenia, zmieniło się to jednak po przyjściu Michała Probierza, który mocno przyczynił się do zamontowania drenażu w ośrodku treningowym Pasów.

Ten mecz będzie kolejną szansą na przełamanie dla Mateusza Szczepaniaka. Napastnik ostatni raz w lidze trafił na początku maja, w 31. kolejce poprzedniego sezonu. Razem daje to 1143(!) minuty oczekiwania na bramkę. Małym usprawiedliwieniem wydaje się być to, że Szczepaniak często wystawiany jest na skrzydle. Marnym pocieszeniem jest też dla niego fakt, że nie jest pod tym względem najgorszy w drużynie – Tomas Vestenicky, inny napastnik, na gola czeka od… 20 marca 2016 roku. Kurtyna.

Korona z kolei ostatnie występy przypłaciła małym szpitalem w swojej kadrze. Możliwość występu Jacka Kiełba w Krakowie trener Lettieri ocenił na 30%. To spotkanie będzie także z pewnością lekko sentymentalne dla Łukasza Kosakiewicza. Co prawda dla niego to pierwszy sezon w Ekstraklasie, ale na stadionie Cracovii miał okazję grać w Pucharze Polski w barwach Błękitnych Stargard. W tym sezonie ma na koncie już jedną bramkę i cztery asysty, ale ma dużą ochotę w końcówce coś jeszcze do tych liczb dorzucić.

Mecz poprowadzi Paweł Raczkowski z Warszawy