pucharpolski

Fantastyczny powrót Arki Gdynia! Podopieczni Ojrzyńskiego w 1/8 finału Pucharu Polski!

Podopieczni Leszka Ojrzyńskiego po raz kolejny udowadniają, że mają charakter. Choć Arka do przerwy przegrywała 0:2, zdołała się podnieść i po dodatkowym czasie gry potrafiła pokonać Śląska Wrocław 4:2.

Spotkanie rozpoczęło się od dwóch mocnych uderzeń z obu stron. W drugiej minucie ładnym rozegraniem popisali się zawodnicy Arki. Tadeusz Socha poszukał prostopadłym zagraniem jednego ze swoich kolegów, lecz minimalnie szybszy okazał się Jakub Słowik. Dwie minuty później kapitalna interwencja Krzysztofa Pilarza uchroniła gospodarzy od straty bramki. Soczysty strzał Madeja okazał się być za słaby dla golkipera gdynian.

Późniejszy fragment spotkania to głównie gra w środku pola. Zawodnicy obu drużyn nie potrafili skonstruować składnych akcji, mogących poważnie zagrozić przeciwnikowi. Mecz ożywił się pięć minut przed końcem pierwszej odsłony. W 43. minucie dobrym dograniem z rzutu rożnego popisał się Augusto, do piłki dopadł Mariusz Pawelec, który bardzo inteligentnie zachował się w szesnastce Arki i wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie. Minutę później fatalny błąd Pilarza zaważył na tym, że Arkowcy do szatni schodzili z dwubramkową stratą. Dobrze zastosowany pressing przez Arkadiusza Piecha spowodował, że Śląsk do przerwy był jedną nogą w kolejnej rundzie Pucharu Polski.

Od początku drugiej połowy widać było, że Leszek Ojrzyński wstrząsnął swoją drużyną. Gdynianie w końcu zaczęli grać w piłkę, a Kakoko rozpędzał się z minuty na minutę. Po godzinie gry Arka złapała kontakt. Idealne dośrodkowanie Szwocha z rzutu rożnego i bardzo dobry strzał głową Zbozienia spowodowały, że gospodarze zminimalizowali straty do rywala. Dwie minuty później w podobny sposób jak Śląsk przed zejściem do szatni pokazali się podpopieczni Ojrzyńskiego. Świetny rajd Jazvicia na lewej flance, wycofanie na okolice piętnastego metra, gdzie czekał niezawodny Siemaszko i było 2:2. To było naprawdę emocjonujące spotkanie!

Ostatnie pół godziny gry nie przyniosło rozstrzygnięcia, dzięki czemu mieliśmy dogrywkę. Tę bardziej dojrzale rozpoczęli obrońcy pucharu. Dobra i efektowna gra, swoje korzyści przyniosła w 103. minucie spotkania. Yannick Kakoko fantastycznym dryblingiem i fenomenalnym strzałem zza pola karnego wyprowadził Arkę na prowadzenie. Arkę, która przypomnijmy – tuż przed przerwą leżała na łopatkach.

Śląsk Wrocław z minuty na minutę słabł nie tyle fizycznie, co psychicznie. Graczom Jana Urbana ciężko było pozbierać się po stracie trzech bramek z rzędu. Dłuższy moment słabości ekipy przyjezdnej po raz kolejny wykorzystali żółto-niebiescy. Rywala dobił niezawodny Rafał Siemaszko, który niepilnowany w polu karnym dopadł do dośrodkowania z lewej strony boiska i inteligentnym strzałem głową pokonał Jakuba Słowika. Na dziesięć minut przed końcem dodatkowego czasu gry było 4:2 dla ostatnich zdobywców Pucharu Polski.

Ostatni fragment gry nie był dobry w wykonaniu wrocławian. Arka od drugiej połowy dogrywki pokazała charakter, a Leszek Ojrzyński po raz kolejny udowodnił, że ma zamiar powalczyć o trzeci puchar za swojej kadencji w Gdyni. Przeciwnikiem klubu z Olimpijskiej w 1/8 Pucharu Polski będzie Podbeskidzie Bielsko-Biała.