LECLEG

El Classico nie takie classico?

Kiedy w lutym równo dwa miesiące temu Lech Poznań grał z Legią Warszawa nikt nie spodziewał się takiego obrotu sytuacji. Na ławce trenerskiej Lecha był Adam Nawałka, z kolei szkoleniowcem warszawskiej drużyny był Ricardo Sa Pinto. Mieli być trenerami na lata, a jak mówi klasyk nie doczekali tegorocznego lata. Po obu pozostały już tylko anegdoty i wspomnienia. A przed nami kolejny klasyk zwany też derbami Polski. Jak będzie tym razem? Sytuacje w obu drużynach są skrajnie różne, drużyna warszawska gra o mistrzostwo, Kolejorz o zachowanie twarzy po katastrofalnym sezonie, gdzie nastąpi w letniej przerwie konkretna rewolucja. To dopiero po zakończeniu sezonu, a przed nami kolejne spotkanie odwiecznych rywali. Trener Żuraw będzie miał niemały ból głowy, gdyż nie może skorzystać ze wszystkich zawodników. Przede wszystkim największą absencją będzie brak Gytkjaera najlepszego strzelca poznańskiego zespołu, do tego ze składu wypada jeszcze kontuzjowany Jevtić, Łukasz Trałka za kartki, oraz od dawna zmagający się z urazami Cywka i Letniowski. Pomimo tych osłabień drużyna Lecha zagra o pełną pulę, aby zadowolić poznańską publiczność, którą spotkała duża doza rozczarowań. Legia do Poznania przyjedzie jako świeżo upieczony lider z soboty, kiedy to u siebie ograła Cracovię, a Lechia straciła punkty z Piastem. Trener Vukovic tonuje hurraoptymistyczne nastroje mówiąc, aby nie popadać ze skrajności w skrajność, gdzie jeszcze nie dawno wiele osób nie dawało większych szans Legii na obronę tytułu, a które zmieniły się po czterech ostatnich wygranych. Przed nami jeszcze sześć finałów – twierdzi Vuko. Wojskowi też nie wystąpią w pełnym zestawieniu. Za kartki nie wystąpią Artur Jędrzejczyk, który gra ostatnio na dobrym poziomie oraz radzący sobie z meczu na mecz coraz lepiej Andre Martins. Dodatkowo mało prawdopodobny jest występ Hamalainena, Kucharczyka oraz od dawna nieobecnego Niezgody i zmagającego się z urazem żeber Majeckiego. Pomimo tych absencji stołeczny zespół wydaje się być mimo wszystko faworytem i jeżeli zagra jak w poprzednich spotkaniach powinien zgarnąć trzy punkty. Mecz powinien dostarczyć sporą dawkę emocji. Jedynym minusem może być niska frekwencja, gdzie na chwilę obecną sprzedano 15000 biletów, co jak na mecze pomiędzy tymi drużynami i dodatkowo w Poznaniu jest bardzo słabą wiadomością. Mamy nadzieję, że bilety znajdą nabywców i liczba widzów podskoczy. Spotkanie odbędzie się o 20:30, a posędziuje Jarosław Przybył.