statystyki

Dużo kontrowersji i niesmak w Zabrzu. Górnik inkasuje 3 punkty

W ostatnim piątkowym meczu 11 kolejki PKO BP Ekstraklasy Górnik Zabrze pokonał u siebie Pogoń Szczecin 2:1 (1:1). Bramki dla gospodarzy strzelili Jesus Jimenez i Bartosz Nowak. Jedyną bramkę dla gości strzelił Maciej Żurawski.

Przed samy spotkaniem, starcie budziło wiele emocji, ale w trakcie i po emocje sięgnęły zenitu, apogeum. Ten kto oglądał ten mecz, to swoje widział ten wie, niesmak był i będzie, bo to co wczoraj miało miejsce nie powinno się zdarzyć. Zaczynając od początku, już w 5 minucie było blisko pierwszej bramki. Po prostopadłym podaniu Sebastiana Kowalczyka, mało co brakowało, a po niefortunnej interwencji Przemysława Wiśniewskiego Pogoń mogła wyjść na prowadzenie. W 8 minucie do głosu próbował dojść Górnik, jednak strzał Bartosza Nowaka zza pola karnego wybronił Dante Stipica. W 16 minucie pierwszy poważny cios wyprowadzili Portowcy. Po rzucie rożnym Michała Kucharczyka do piłki doszedł Tomas Podstawski, który zgrał piłkę do Macieja Żurawskiego, a ten wpakował piłkę do siatki wyprowadzając Pogoń na prowadzenie. Dla młodzieżowca była to debiutancka bramka w Ekstraklasie. Po kilku spokojnych minutach, to co  miało miejsce w 31 minucie zupełnie zmieniło przebieg spotkania. Po zamieszaniu w polu karnym Pogoni , stojący na linii bramkowej zatrzymał lecącą do bramki piłkę ręką, choć warto zaznaczyć, że nie miał gdzie tej ręki schować, uciec. Sędzia główny spotkania Damian Sylwestrzak wskazał na jedenasty metr, a samemu piłkarzowi bez wahania wlepił czerwoną kartkę. Karnego pewnie na bramkę zamienił niezawodny Jesus Jimenez, doprowadzając tym samym do wyrównania. Do końca połowy wynik nie uległ zmian, mimo prób po jednej i po drugiej stronie.

W drugiej połowie kontrowersji było co nie miara, na samym początku drugiej połowy piłkę ręką w polu karnym zabrzan zagrał jeden z zawodników Górnika. Po analizie VAR sędzia dał znać, że nic nie było i gramy dalej. W 52 minucie wyborną okazję na wyjście na prowadzenie mieli gospodarze, jednak w sytuacji sam na sam ze Stipicą Jimenez trafił wprost w bramkarza. W 60 minucie padła bramka na 2:1 , Bartosz Nowak przyjął piłkę na skraju szesnastki, minął obrońców i zmieścił piłkę po rogu. Wszystko pięknie tylko, że piłkę przyjął ręką i sam piłkarz nie cieszył się z bramki, zdając sobie sprawę z przewinienia. Jednak tu mamy kontrowersję która podzieliła Internet i wzbudziła masę kontrowersji , gdyż po analizie VAR sędzia nie dostrzegł przeciwskazań by nie zaliczyć bramki ! To był pierwszy z dwóch dużych błędów w tym spotkaniu. Drugi miał miejsce kilka minut później, ale przed tym dopiero co wprowadzony Piotr Krawczyk zmarnował dogodną sytuację na podwyższenie prowadzenia, jednak chybił z niepilnowany z kilku metrów. Cztery minuty później też niepilnowany przez nikogo pomylił się , trafiając tym razem minimalnie obok słupka. Nie zaliczy indywidualnie tego występu do udanych. Wracając do kontrowersji po strzale Krawczyka piłkę wyprowadziła Pogoń. Po dośrodkowaniu Steca, sytuację na bramkę zamienił Alexander Gorgon, ale ostatecznie ta bramka została nieuznana, gdyż sędzia dopatrzył się spalonego Kucharczyka. Wszystko fajnie, fakt Kucharczyk był na spalonym, minimalnym ,ale piłki nawet nie dotknął tylko brał udział w pojedynku główkowym z zawodnikiem Górnika, a piłka przeleciała nad nimi nie trafiając, ani jednego, ani drugiego.  Portowcy byli zniesmaczeni i oburzeni takim obrotem spraw. Pretensje były, by mniejsze gdyby sędzia podszedł do monitora i zobaczył sam na spokojnie sytuację, jednak ani razu tego nie uczynił. Do końca meczu wynik nie uległ zmian i mimo, że Górnik wygrał to po tym w jaki sposób zainkasowali 3 punkty, zadowoleni z siebie być nie mogą. Pogoń zrobiła, co mogła , ale w starciu 11 na 10, przy jednostronnym sędziowaniu nie mogła zbyt wiele zrobić, szkoda, że w tych czasach i w dobie VAR-u musimy być świadkami takich rzeczy. W następnych meczach zarówno Górnik i Pogoń będą grać na wyjeździe w Płocku.