Derby Wisły

W poniedziałkowe popołudnie w Krakowie odbędą się derby Wisły.

Przy Reymonta nie ma najlepszych nastrojów. Co prawda Wiśle nie grozi spadek, jednak z pewnością wśród ludzi związanych z klubem jest żal, że nie udało się awansować do grupy mistrzowskiej (wystarczyło „tylko” wygrać z Zagłębiem Lubin w ostatniej kolejce). Do tego niezbyt dobrze wyglądają sprawy kadrowe: z powodu kontuzji nie będą mogli zagrać: Jakub Błaszczykowski, Marcin Wasilewski, Maciej Sadlok, Lukas Klemenz, Kamil Wojtkowski i Michał Buchalik. Najgorzej sytuacja przedstawia się w defensywie, gdyż z gry wypadali wszyscy stoperzy.

„Zmienili organizację gry. Teraz przygotowywali się na zgrupowaniu, więc to piętno trenera Ojrzyńskiego zostanie jeszcze mocniej odciśnięte. Czekają nas mecze z drużynami, które będą walczyć o życie, więc my musimy – oprócz piłkarskiej jakości – pokazać taki sam charakter, bo w innym przypadku rywale sobie z nami poradzą” – powiedział szkoleniowiec krakowian o płockim rywalu.

W innej miejscowości nad Wisłą nastroje są już zgoła odmienne, i to mimo gorszej sytuacji w tabeli. Po objęciu drużyny przez Leszka Ojrzyńskiego Nafciarze zdobyli komplet punktów w dwóch meczach, dzięki czemu wyszli ze strefy spadkowej. Dominik Furman studzi jednak nastroje:

„Po wygranej ze Śląskiem i Zagłębiem nasza sytuacja nieco się poprawiła, gdyż udało się nam w końcu opuścić strefę spadkową. Tonujemy jednak emocje i radość, ponieważ to dopiero początek drogi do pozostania w ekstraklasie. Sama ucieczka z miejsca spadkowego nie gwarantuje jeszcze utrzymania”.