statystyki

Derby rzeczne na remis

Mecz kończący piątkową serie gier lepiej rozpoczęli gospodarze. Od początku zawodnicy Białej Gwiazdy zdominowali przeciwnika rozgrywając akcje krótkimi, szybkimi podaniami, a świetnie zorganizowany środek pola dowodzony przez Bashe perfekcyjnie hamował zapędy przeciwnika.

Pierwszy raz groźnie zrobiło się za sprawą Dawida Korta, po odbiorze w środkowej strefie futbolówka trafiła do byłego zawodnika Pogoni, a ten doskonałym podaniem obsłużył Imaza. Niestety dla kibiców z Krakowa w ostatniej chwili piłkę wybił wślizgiem jeden z obrońców drużyny przyjezdnych. Gospodarze nie ustępowali w atakach i kolejną okazje na otwarcie wyniku po dośrodkowaniu z rzutu wolnego miał Imaz, lecz strzał głową nieznacznie minął słupek bramki Thomasa Dahne. Kolejny rzut wolny przed bramka gości do piłki podszedł Kort i uderzył precyzyjnie z ponad trzydziestu metrów, ale niemiecki bramkarz czubkami palców uratował swoją drużynę przed utrata gola. Podopieczni Macieja Stolarczyka konsekwentnie konstruowali akcje w ataku pozycyjnym, po jednej z nich bardzo aktywny Imaz miękko zagrał do Boguskiego, ten zgrał piłkę do Ondraska, który popisał się świetnym uderzeniem z powietrza nie dając bramkarzowi przyjezdnych żadnych szans na interwencje i otworzył wynik spotkania przed końcem pierwszej połowy.

 

Początek drugiej części gry należał drużyny z Płocka. Najpierw po dośrodkowaniu Szwocha dogodną sytuacje miał Ricardinho, lecz piłka minęła bramkę. Chwile później Dominik Furman wszedł w pole karne radząc sobie ze stoperami przeciwnika, dograł piłkę do Ricardinho, ale i tym razem brazylijski napastnik nie zdołał wyrównać wyniku spotkania. Po niemrawym początku drugiej połowy ponownie zaatakowali krakowianie. Piłkę z własnego pola karnego wybijał Lis, uderzenie rezerwowego bramkarza było na tyle mocne ze futbolówka po koźle wleciała w drugie pole karne prosto do Imaza, strzał Hiszpana obił tylko w poprzeczkę, po czym futbolówka trafiła do Małeckiego, lecz skrzydłowy Wisły nie trafił w światło bramki. Drużyna z Płocka postanowiła wziąć przykład z swoich rywali i pierwszy raz skonstruowała akcję składającą się z kilku podań. Futbolówka trafiła na lewa stronę do Merbashviliego, ten dośrodkował na dłuższy słupek do Vareli, który zgrał głową do lepiej ustawionego Ricardinho, a doświadczony napastnik umieścił piłkę w siatce wyrównując wynik meczu. Gospodarze do końca meczu starali się zdobyć bramkę na wagę zwycięstwa. Dwie dogodne sytuacje miał wcześniej wpuszczony na boisko Wojtkowski, lecz w obu źle złożył się do strzału i nie zdołał doprowadzić do zwycięstwa swojej drużyny.