statystyki

Demolka w Poznaniu! Pogoń pewnie do zera ogrywa Kolejorza

W zaległym spotkaniu w ramach 5 kolejki PKO BP Ekstraklasy Lech Poznań uległ na swoim stadionie aż 0:4 (0:3) Pogoni Szczecin. Bramki w tym jednostronnym widowisku dla Portowców strzelali kolejno Thomas Rogne (samobójcza), Sebastian Kowalczyk, Kamil Drygas (z karnego), Tomas Podstawski.

Przed tym spotkaniem wielu spodziewało się, że skoro Lech odpadł już z europejskich pucharów, to gdy skoncentrują się na lidze, to jakby za sprawą czarodziejskiej różdżki zaczną grać lepiej, a przede wszystkim skuteczniej, otóż odpowiedź brzmi nie. To spotkanie pokazało, że drużynie prowadzonej przez Dariusza Żurawia, przerwa w rozgrywkach potrzebna jest jak tlen, powiem świeżego powietrza, zastrzyk energii. Jak na ten moment kolokwialnie rzecz ujmując najzwyczajniej w świecie się męczą, są wyczerpani.

Przechodząc do spotkania, to już od samego początku nie ułożyło się ono dla Kolejorza pomyślnie. Już w 3 minucie po rajdzie z prawej strony , Thomas Rogne tak niefortunnie wybił futbolówkę, że wpadła ona do własnej bramki, odbijając się po drodze od słupka. Jednak nie zniechęciło gospodarzy, wręcz wywołało u nich sportową złość, gdyż chwilę później mogli doprowadzić do wyrównania, lecz genialną interwencją popisał się Dante Stipica, broniąc strzał Ishaka, po obiecującej akcji Jakuba Kamińskiego. Po kilkunastu spokojniejszych minutach, Pogoń ruszyła do ataku, jednak strzał Sebastiana Kowalczyka, nie okazał się tak groźny, na jaki się zapowiadał i Filip Bednarek pewnie obronił. W 27 minucie kolejną okazję miał Lech, ale i tym razem strzał nie wyrządził golkiperowi gości zbyt większego trudu, zagrożenia. Dziesięć minut później efektowną przewrotką popisał się Marchwiński, ale piłka bezpiecznie wylądowała w rękawicach Dante Stipicy. W 39 minucie zabójczą kontrą popisał się Kacper Kozłowski. Młodzieżowiec Dumy Pomorza najpierw sprytnie przejął piłkę, potem mijając kilku rywali rozpoczął szybką kontrę, podał do niepilnowanego Kowalczyka, a ten w sytuacji sam na sam z Bednarkiem zachował zimną krew i wpakował piłkę do siatki, wyprowadzając Pogoń na dwubramkowe prowadzenie. Chwilę później mogło być i powinno na tablicy wyników być 3:0, jednak Santerri Hostikka pomylił się w dogodnej sytuacji, oko w oko z bramkarzem Lecha. Po tym mieliśmy chwilę przerwy, gdyż w trakcie akcji Djordje Crnomarkovic faulował wychodzącego na dogodną pozycję Luke Zahovicia i mieliśmy analizę VAR w kontekście możliwej czerwonej kartki, jednak sędzia Przybył w ostateczności wlepił defensorowi gospodarzy żółty kartonik. W piątej doliczonej minucie czasu gry pierwszej połowy zawodnikowi Lecha się już nie upiekło, w polu karnym powalił Kowalczyka, a sędzia główny bez wahania wskazał na jedenastkę, którą pewnie na bramkę zamienił kapitan Pogoni, Kamil Drygas. Do przerwy zatem drużyna Kosty Runjaicia schodziła z trzybramkowym zapasem, nad rozbitym Lechem.

Przechodząc do drugiej odsłony spotkania warto nadmienić i wyróżnić Kubę Kamińskiego, za rajdy na skrzydle, bo zarzucić braku prób mu nie można. W 46 minucie popisał się genialnym rajdem i tylko doskonała i czujna interwencja dobrze dysponowanego Stipicy zapobiegła utracie bramki. W 62 minucie ze strony Pogoni próbował wynik podwyższyć Drygas, jednak jego główka wylądowała w środku bramki, wprost w rękawicach Bednarka. Z drugiej strony próbował także Ramirez, ale i on nie znalazł szczęścia i odwrócenia losów spotkania. Lechitów w doliczonym czasie gry dobił Tomas Podstawski, wykorzystując zamieszanie w polu karnym i ustalając wynik meczu na 4:0.

Gospodarze nie tak wyobrażali sobie to spotkanie i w najbliższej kolejce będą chcieli się zrehabilitować, natomiast Pogoń kontynuuję serię 3 zwycięskich spotkań i wspięła się na podium ligowej tabeli. Warto dodać iż dla Portowców była to pierwsza wyjazdowa wygrana w Poznaniu od pięciu lat, a Lech ostatni raz tak wysoko u siebie przegrał w 2004 roku podejmując Amicę Wronki i przegrywając też 0:4. W następnej i zarazem ostatniej kolejce w tym roku kalendarzowym Pogoń podejmie Zagłębie Lubin, a Lech zagra z Wisłą Kraków.