POGLEH

Czy w Szczecinie Lechia wróci do gry?

Nie ma zmiłuj. Po sobotniej porażce Lechii z Piastem Gliwice czasu na lamentowanie było niewiele. Po świętach trzeba było zakasać rękawy i wsiąść do autokaru z nadzieją uzyskania trzech punktów w Szczecinie. Zarówno Legia i Piast pokazują, że nie zamierzają czekać na dołującego rywala. A Pogoń Szczecin też ma o co walczyć…

O ile końcówka drogi „Portowców” ku grupie mistrzowskiej była kręta i wyboista (ostatnie zwycięstwo w kolejce numer 24), to już w pierwszej kolejce rundy finałowej nic nie przeszkodziło w pokonaniu lubińskiego Zagłębia. Nawiązując do transparentu, jaki wywiesili kibice Pogoni, Kosta Runjaić chyba woli puchary od plaży. Jest to ważne z tego względu, że granatowo-bordowi na 28 meczów w grupie mistrzowskiej wygrali…tylko trzy razy. Triumf w Lubinie był więc dopiero czwartym za 29-tym podejściem. Poprawa tej niechlubnej statystyki będzie tym trudniejsza, bo przyjeżdża wicelider z Gdańska.

Biało-zieloni przyjeżdżają do Szczecina w bojowym nastawieniu. Dwie porażki z rzędu sprawiły, że Lechia straciła fotel lidera, na którym zasiadała nieprzerwanie pół roku. Jeśli gdańszczanie myślą o tytule, muszą zagrać zdecydowanie lepiej niż w Wielką Sobotę. Wówczas Lechia oddała okrągłe zero strzałów na bramkę Piasta Gliwice. Nie przystoi to kandydatowi do mistrzostwa, zdecydowanie nie. Pewnym optymistycznym prognostykiem może być fakt, że Piotr Stokowiec jeszcze nie przegrał z Pogonią pod wodzą Kosty Runjaicia. Pojedynek ten powinien przynieść gole, zwłaszcza że w pojedynkach Lechii i Pogoni w ostatnich siedmiu latach tylko raz przydarzył się bezbramkowy remis. Nie o statystykach będą jednak myśleć piłkarze, tylko o zdobyciu zwycięskiej bramki, a to przyda się obu zespołom.