TERMA

Czy to na pewno miejsce poniżej potencjału? Podsumowanie rundy Bruk-Betu

2 lata temu, kiedy Bruk-Bet rozgrywał swój debiutancki sezon w Ekstraklasie, zespół z podtarnowskiej wsi miał po rundzie jesiennej 24 punkty na swoim koncie i zajmował 11. lokatę. Dzisiaj po analogicznym okresie ma trzy oczka mniej. Wnioski? Klub raczej nie rozwija się w tę stronę, w którą powinien.

Ciężko stwierdzić jednoznacznie dlaczego. Być może głównym powodem jest to, że trenerska karuzela w Niecieczy kręci się całkiem szybko i to nawet jak na warunki polskiej Ekstraklasy. Rok temu zaczynał Michniewicz, kończył jego asystent. W tym roku zaczynał Rumak, rundę kończył Bartoszek, a i on podobno był o krok od zwolnienia. 1,5 sezonu i 4 trenerów? Dość duża liczba. Ponadto chyba zbyt wysokie oczekiwania względem posiadanego stanu kadrowego. Naprawdę łatwiej wymienić kluby mocniejsze kadrowo od Bruk-Betu. Drużyna na pewne utrzymanie? Raczej tak, ale trzeba sobie zadać pytanie, czy na coś więcej? Bo ja szczerze wątpię.

Najmocniejszy punkt zespołu? Można wybierać między Janem Muchą a Łukaszem Piątkiem. Ten pierwszy obronił w rundzie 72 strzały, co daje mu trzecie miejsce w lidze (lider, Michał Gliwa, ma na koncie 82 obrony). Całkiem ciekawie wygląda też statystyka Łukasza Piątka – brał on udział przy ponad 34% goli zespołu. 6 goli, 2 asysty – żaden z jego kolegów nawet nie zbliżył się do tego poziomu. A mówimy o środkowym pomocniku! Potencjał pokazywał też Gabriel Iancu – co prawda tylko 2 gole i 2 asysty, ale jest to wynik zrobiony w 352 minuty, co daje gola/asystę na 88 minut gry (wszelkie statystyki za EkstraStats.pl).

A skoro 6 goli wystarczy do bycia najlepszym snajperem zespołu, to już wszyscy wiemy, co jest piętą achillesową klubu. Siła ognia. Śpiączka i Gutkovskis tworzyli najmniej skuteczny duet snajperów w naszej lidze. No naprawdę. Dwa gole? Z czym do ludzi. Bartosz Śpiączka na strzelenie gola potrzebował 41 strzałów. Nie muszę dodawać, że wśród napastników w całej lidze jest to zdecydowanie najgorszy wynik.

Ciężko wybrać największe pozytywne zaskoczenie. I to bynajmniej nie przez nadmiar kandydatów. Chyba nikt nie zaskoczył pozytywnie. Wiadomo było, że Mucha, Putiwcew czy Jovanović to są bardzo solidni piłkarze. Największym zaskoczeniem może być chyba te 8 punktów Piątka w klasyfikacji kanadyjskiej. Podobne problemy mam przy wyborze największego rozczarowania – w tym wypadku jednak właśnie przez ten nadmiar. Bartosz Śpiączka, bohater nie tak częstego gotówkowego transferu między zespołami Ekstraklasy (choć Górnik spadł z ligi)? Może Kamil Słaby, dla którego to co prawda debiutancka runda w Ekstraklasie, ale po którym spodziewano się znacznie więcej patrząc na to, jak grał w I lidze?

Maciej Bartoszek tchnął w ten zespół nowe życie po Rumaku. Patrząc tylko na okres jego pracy, Bruk-Bet jest 10 zespołem ligi. 16 punktów w 12 meczach wygląda znacznie lepiej, niż 5 w 9. Zdecydowanie jednak potrzebuje spokoju i wzmocnień. Nie wiadomo, czego bardziej. Niecieczanie na rynku transferowym już działają – zakontraktowany został zawodnik gruzińskiej młodzieżówki Kwantaliani, znany z występów w Górniku Łęczna Matei, oraz jego rodak Flurin Purece, ściągnięty z Izraela.

„Jeżeli wszystko będzie przebiegało tak jak do tej pory, niewykluczone, że w niedalekiej przyszłości powalczymy także o grę w europejskich pucharach” – to nie są słowa trenera, lecz właściciela klubu, Krzysztofa Witkowskiego. Maciejowi Bartoszkowi pozostaje życzyć, żeby miał okazję o nie faktycznie w przyszłości powalczyć, bo w tym sezonie nic się na to nie zapowiada.