Marek Papszun

Czy Marek Papszun to polski Juergen Klopp ?

Jakiś czas temu oglądając mecz Rakowa Częstochowa padło stwierdzenie, iż trener Rakowa to taki polski Juergen Klopp i to nie tylko ze względu na podobieństwo w wyglądzie. Czy faktycznie tak jest? Zastanówmy się.

Porównanie do obecnego szkoleniowca Liverpoolu to niewątpliwie ogromny zaszczyt dla trenera lidera PKO Bank Polski Ekstraklasa, Rakowa Częstochowa. To porównanie miało na celu pokazanie, iż Marek Papszun nie sięga po gwiazdy na rynku transferowym, lecz je tworzy. Niemiecki szkoleniowiec stał się rozpoznawalny w Europie podczas pracy w Borusii Dortmund. Klub, który jeszcze wtedy zmagał się z kłopotami finansowymi, które lata wcześniej prawie doprowadziły klub do upadku nie był potężnym graczem na rynku transferowym i skupiał się raczej na pozyskiwaniu młodych perspektywicznych graczy, którzy pasują idealnie do wizji gry trenera Kloppa. W Rakowie jest podobnie zachowując oczywiście pewne proporcje. Klub, który nie ma takich pieniędzy jak chociażby najbogatsze kluby w Polsce jak Legia, czy Lech, potrafi sprowadzać ciekawych piłkarzy, których forma mocno zwyżkuje pod opieką trenera Papszuna.

Borussia Dortmund budując drużynę w oparciu o młodych zawodników stała się potężnym rywalem dla krajowego hegemona Bayernu Monachium. Anonimowi, czy przeciętni do tej pory zawodnicy Bundesligi jak Gundogan, Sahin, Gotze, Grosskreutz, Kagawa, czy nasze polskie trio, czyli Piszczek, Błaszczykowski i Lewandowski stali się gwiazdami na europejskim poziomie. W drużynie Liverpoolu widzimy tą samą zależność. Do klubu z Anfield przychodzili zawodnicy, którzy nie mieli statusu mega gwiazd futbolu, a po transferze do LFC znaleźli się w absolutnym piłkarskim topie jak choćby ofensywne trio Salah, Firmino, Mane, ostatnio Diogo Jota, czy Andy Robertson.

W Częstochowie widzimy Petraska, który przychodził do tego klubu, gdy jeszcze Raków grał w II lidze, czyli na trzecim poziomie rozgrywkowym w Polsce, a dziś jest topowym zawodnikiem w lidze na swojej pozycji. Mamy Marcina Cebulę, który w poprzednim sezonie starał się utrzymać w Ekstraklasie Koronę Kielce, a dziś czołowy zawodnik ligi, który strzela, asystuje i stwarza dużo zamieszania w szeregach rywali. Mamy Wilusza, który po przygodzie w Rosji wrócił do kraju i jest pewnym punktem zespołu. Jest Tijanić, z którego wcześniej zrezygnowała Wisła Kraków, ponoć ze względów zdrowotnych a teraz jest gwiazdą ligi. Mamy transfer Ivi Lopeza, który kolokwialnie mówiąc wyważył butem drzwi Ekstraklasy. Zawodników, którzy wznieśli się na wyżyny pod okiem obu szkoleniowców można wymieniać bez końca.

Dwóch szkoleniowców, którzy zawstydzili potentatów ligi. Dwóch trenerów, których można nazwać dobrymi nauczycielami, gdyż tworzą świetne zespoły nie z zawodników ukształtowanych, lecz sami kształtują gwiazdy. Warto też wspomnieć, iż większość byłych podopiecznych Juegena Kloppa po opuszczeniu Dortmundu zaliczyło ogromny zjazd, a na absolutnym topie pozostał chyba Gundogan i Lewandowski. Co się stanie w przyszłości z podopiecznymi trenera Papszuna? Co Raków osiągnie w tym sezonie. Wiadomym jest, że z czasem zaczną przychodzić oferty transferowe dla zawodników. Część z nich wyjedzie. I pytanie , czy na zagranicznych boiskach, przy innych trenerach będą zachwycać kibiców, czy niestety popadną w przeciętność, gdyż szkoleniowiec Rakowa wycisnął z nich maks możliwości?